Patomorfologów jak na lekarstwo

W całej Polsce przy mikroskopach pracuje zaledwie ok. 400 patomorfologów, przy czym część z nich to osoby na emeryturze, wykonujące zawód cząstkowo - twierdzi doc. Andrzej Wojnar dolnośląski konsultant wojewódzki ds. patomorfologii. To stanowczo za mało, aby móc przyśpieszyć pracę patomorfologów, a takie przyśpieszenie zakłada tzw. pakiet kolejkowy.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Patomorfologów jak na lekarstwo

PODZIEL SIĘ


Autor: Rynek Zdrowia

www.rynekzdrowia.pl

21 lip 2014 17:46


Jak wyjaśnia prof. Jacek Jassem przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego problem dotyczący braku patomorfologów dotyka niemal wszystkich dziedzin medycyny, ale szczególnie ważny jest on w onkologii, gdzie badanie mikroskopowe jest podstawą rozpoznania nowotworu oraz wyboru metody leczenia.

- Dzisiejsza onkologia wymaga od patomorfologa wielu dodatkowych informacji, zatem obciążenie tej grupy lekarzy rośnie. Niestety często efektem jest wydłużający się czas oczekiwania na wynik i obniżenie jakości wykonywanych badań. Błędny lub niepełny wynik badania patomorfologicznego może mieć w onkologii zgubne skutki w postaci wyboru niewłaściwego postępowania leczniczego - tłumaczy prof. Jassem.

Przekonuje: - Obecnie, kiedy dyskutowany jest tzw. pakiet kolejkowy oraz przygotowana strategia walki z rakiem na następne dziesięciolecie, problem ten nabiera szczególnego znaczenia. Efekt wszystkich podejmowanych działań jest bowiem zawsze zależny od najsłabszego ogniwa.

I dodaje: - Obawiam się, że dzisiaj jest nim stan polskiej patomorfologii. Przy obecnej liczbie specjalistów w tej dziedzinie może być problem z osiągnięciem, założonego w projekcie kolejkowym, znacznego skrócenia czasu diagnostyki.

Prof. Radzisław Kordek, konsultant krajowy ds. patomorfologii potwierdza, że w zakładach patomorfologii o szerszym profilu pracuje, według jego informacji i szacunków 450 patologów.

Niestety, jak podaje dr Jadwiga Małdyk, mazowiecki konsultant wojewódzki ds. patomorfologii, aż 130 z nich pracuje na terenie woj. mazowieckiego. Dodaje też, że w tym rejonie cały czas po 2-3, góra 4 osoby rocznie zgłaszają się na tę specjalizację. Jest to jednak jedyne województwo, gdzie ten nabór jest odnawiany.

Docent Wojnar zaznacza, że do tej pory ta liczba czynnych zawodowo patomorfologów dawała sobie radę i dotrzymywała norm czasowych. Jednak trzeba pamiętać, że pracowali korzystając z 5-godzinnego dnia pracy. Dzięki temu zatrudniali się na dwóch etatach, dodatkowo biorąc dyżury w gabinetach prywatnych.

- Niestety wydaje nam się, że nie można już bardziej przyśpieszyć pracy patologów. Nie jest to możliwe, gdy nie ma mocy przerobowych. Dlatego obawiam się, że jeśli trzeba będzie wprowadzić dodatkowe ścieżki, to ten system się „zatka" - reasumuje doc. Wojnar.

Cały artykuł czytaj tu

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

nie naiwny 2014-09-10 10:07:29

Czy ktoś wie w jakim szpitalu, klinice, czy innej firmie medycznej są oferty pracy, nie dla darmowych rezydentów ale dla patomorfologów z uprawnieniami? Kto widział lub słyszał o ofercie pracy dla patomorfologa w telewizji , w urzędzie pracy, w gazecie, internecie ? Nie ma zatrudnienia dla patomorfologów więc o co chodzi w tym całym biadoleniu? O darmowych rezydentów, żeby popracowali przez pięć lat , a potem do pracy ,do McDonalda, żeby przeżyć albo jeśli kogoś na to stać, zaczynać wszystko od początku, CZYLI ROBIĆ NOWA SPECJALIZACJE. Można jeszcze szukać szczęścia za granica. Tylko chociażby ze względów rodzinnych nie wszyscy mogą to zrobić. PROSZĘ WIĘCEJ NIE MANIPULOWAĆ, NIE OSZUKIWAĆ młodych takimi artykułami. Jeśli naprawdę brakowałoby lekarzy tej specjalności, to mieliby godziwe warunki a przede wszystkim byłaby dla nich praca.

REKLAMA