Padają na swoich biurkach jak muchy. Epidemia pracoholizmu w Chinach coraz groźniejsza

Każdego dnia w Chinach z przepracowania umiera 1600 osób. Rocznie - 600 tys. osób.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Padają na swoich biurkach jak muchy. Epidemia pracoholizmu w Chinach coraz groźniejsza

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

1 lip 2014 11:57


Na mikroblogu Weibo można znaleźć mnóstwo wpisów pracowników, którzy nie chcą się dłużej godzić na taką harówę. - Jaki sens ma tak ciężka praca, jeśli ma się kończyć śmiercią? - piszą niektórzy.

Wymieniają również osoby, które stres i nadgodziny przypłaciły życiem - wśród nich 24-letni pracownik Ogilvy Public Relations Worldwide Inc. czy 25-letni audytor w PricewaterhouseCoopers LLP. 48-letni pracownik Komisji Regulacji Bankowych zmarł z kolei po całej nocy spędzonej nad raportem.

- W Chinach wciąż pokutuje przekonanie, że pracując robisz coś wielkiego dla dobra narodu i gospodarki, i nie powinieneś myśleć o sobie - mówi na łamach "Bloomberga" Yang Heqing z Capital University of Economics and Business in Beijing. - Nie zapominajmy jednak, że przepracowanie to nie korzyść, a szkoda dla narodu i kraju - dodaje.

Chiny nie są jedynym krajem, w którym śmierć z przepracowania jest czymś tak powszechnym. W Japonii, rocznie z przepracowania umiera 30 tys. osób. Japończycy rzadko kiedy korzystają z urlopów, a pracują średnio ponad 60 godzin tygodniowo. Zresztą, ofiarą karoshi (śmierć z przepracowania) stał się też premier Japonii - Keizō Obuchi.

Więcej na ten temat czytaj tutaj: Japońskie karoshi, czyli śmierć z przepracowania

W Japonii jednak do walki ze śmiertelnymi skutkami pracy włączył się już rząd, przyjmując specjalną ustawę wspomagającą przedsiębiorców w zapobieganiu pracoholizmowi. Podjął się również wypłacania odszkodowania rodzinom, których żony lub mężowie zmarli w wyniku karoshi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.