O staż w szpitalu łatwo, ale o zatrudnienie już nie

Po sześciu latach rezydentury, młody lekarz nie znalazł pracy w Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze ani w żadnej innej lubuskiej lecznicy.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

O staż w szpitalu łatwo, ale o zatrudnienie już nie

PODZIEL SIĘ


Autor: Przegląd Prasy/Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia/KR

www.rynekzdrowia.pl

1 sie 2013 16:46


- Są szpitale, w których pracują głównie rezydenci, ale po sześciu latach kształcenia nikt ich nie przyjmuje do pracy - mówi przedstawiciel związku zawodowego lekarzy.

Gazeta Wyborcza przytacza historię lekarza, który przez sześć lat był rezydentem w zielonogórskim szpitalu. Gdy Ministerstwo Zdrowia przestało płacić za jego pensję, podziękowano mu za współpracę. Świeżo upieczony specjalista etatu nie znalazł w żadnej lubuskiej lecznicy. Pracę znalazł poza województwem.

Młody lekarz zwraca uwagę, że w woj. lubuskim brakuje lekarzy i że wiele mówi się o konieczności utworzenia Uniwersytetu Medycznego w Zielonej Górze celem uzupełnienia tych braków.

Umowa z ministerstwem trwa maksymalnie sześć lat. Po jej zakończeniu szpital nie ma obowiązku szkolonego specjalisty przyjmować. Jeśli w szpitalu brakuje lekarzy danej specjalizacji, rezydentowi proponuje się etat. Jeśli nie, świeżo upieczony specjalista musi szukać pracy na własną rękę.

Dorota Mazurek, pełnomocnik zarządu krajowego OZZL ds. rezydentów, komentuje, że dyrektorzy szpitali wykorzystują rezydentów, pełniących obowiązki jak lekarz etatowy, do obniżania kosztów funkcjonowania szpitali.

- Wiemy, że są szpitale, w których pracują głównie rezydenci, ale po sześciu latach kształcenia nikt ich nie przyjmuje do pracy. Zastępuje się ich nowymi. Ale to niejedyne problemy rezydentów - mówi Mazurek.

W świetle doniesień o braku specjalistów oraz ofertach pracy w szpitalach i poradniach, które pozostają miesiącami bez odpowiedzi, informacja o bezrobotnych lekarzach może dziwić. Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w zestawieniu zarejestrowanych bezrobotnych według zawodów i specjalności wynika, że w I półroczu 2012 r. znalazło się wśród nich 164 lekarzy. W II półroczu ub. r.  było ich już 724.

Adriana Sikora, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi oraz Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi nie ukrywała zaskoczenia informacją o liczbie 724 zarejestrowanych bezrobotnych lekarzy.

- W środowisku lekarskim mówi się raczej o niedoborach kadr. Izba nie ma zgłoszeń od konsultantów wojewódzkich czy towarzystw medycznych o braku pracy dla lekarzy. Przeciwnie, środowiska i pracodawcy alarmują, że mamy za mało pediatrów, geriatrów, patomorfologów. Problemu nie widać również z perspektywy szpitala im. Kopernika - zapewnia Adriana Sikora.

W jej ocenie problemy z zatrudnieniem mogą mieć natomiast lekarze z I stopniem specjalizacji. - Docierają do nas informacje, że pracodawcy uważają, że obniżają oni wartość oferty konkursowej w kontraktowaniu z NFZ, mimo iż często legitymują się wieloletnim stażem pracy i dużym doświadczeniem. Dlatego częściej zapadają decyzje o zatrudnieniu lekarzy z II stopniem specjalizacji - mówi Rynkowi Zdrowia rzecznik szpitala i łódzkiej Izby. Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

PATI 2014-01-20 18:26:51


NIE MA ZATRUDNIENIA PRAKTYCZNIE NIGDZIE W POLSCE także i dla kończących specjalizację PATOMORFOLOGÓW !!!!!!

REKLAMA