NRPiP, Małas: Pielęgniarka powinna mieć pod opieką maksymalnie 6-8 pacjentów

• Pielęgniarka nie powinna mieć pod opieką więcej niż 6-8 pacjentów - uważa prezes samorządu pielęgniarek i położnych Zofia Małas.
• Jej zdaniem odpowiednia liczba pielęgniarek powinna być jednym z warunków podpisania kontraktu z NFZ.
• Tego samego zdania jest OZZPiP.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

NRPiP, Małas: Pielęgniarka powinna mieć pod opieką maksymalnie 6-8 pacjentów

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

13 cze 2016 9:45


Szefowa Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych przypomniała, że obecnie minimalne normy zatrudnienia są regulowane rozporządzeniem ministra zdrowia. "Ono jest bardzo skomplikowane i posiada wady prawne" - oceniła Małas.

Jeszcze bardziej krytyczna jest Izabella Szczepaniak z Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. "Minimalne normy zatrudnienia w grupie zawodowej pielęgniarek i położnych wprowadzone rozporządzeniem ministra Bartosza Arłukowicza to kompletny bubel; kompletnie nie przystają one do rzeczywistości" - powiedziała.

Zdaniem pielęgniarek minimalne normy zatrudnienia pielęgniarek nie gwarantują bezpieczeństwa pacjentów.

"Według tego rozporządzenia nie da się wyliczyć obsad w sposób bezpieczny. Jest też tak, że nawet jak zostaną wyliczone, i tak pracodawca ostatecznie decyduje. Czyli nie ma sankcji dla pracodawcy i on może zmienić te minimalne normy i najczęściej zmienia w dół, a nie w górę, tłumacząc się oczywiście sytuacją finansową szpitala" - podkreśliła Małas.

Czytaj też: OZZPiP: warunki pracy pielęgniarek i położnych pogarszają się

Zdaniem Szczepaniak służący do ustalania norm zatrudnienia wzór obejmujący m.in. zakres i rodzaj udzielanych świadczeń, liczbę pacjentów według różnych kategorii opieki oraz średni dobowy czas świadczeń pielęgniarskich bezpośrednich i pośrednich, jest "skomplikowany, nieczytelny i nieprzystający do rzeczywistości".

Normy zatrudnienia to, w jej opinii, furtka dla dyrektorów placówek do określania minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek na jak najniższym poziomie, nie odzwierciedlającym faktycznych potrzeb. Jej zdaniem są najczęściej spełniane na "najniższym możliwym, zupełnie minimalnym poziomie, tak żeby pacjent nie umarł i szpital przetrwał".

"Szpitale wyliczają cały cykl dziwnych skomplikowanych procedur, żeby ustalić na koniec, że wystarczy jedna pielęgniarka. Wychodzi piękny rachunek ekonomiczny" - podkreśliła Szczepaniak.

Jak dodała, normy określane są raz w roku, czasami raz na trzy lata. Tymczasem sytuacja na oddziałach zmienia się bardzo dynamicznie i raz są pacjenci dość samodzielni a kiedy indziej - wymagający całkowitej opieki pielęgniarskiej - zaznaczyła.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA