Dwóch ratowników w karetce to za mało?

W wielu stacjach pogotowia coraz częściej w karetkach trzyosobowe zespoły ratowników są zastępowane zespołami dwuosobowymi. Ratownicy przekonują, że wtedy dużo trudniej udzielać pomocy pacjentom w stanie zagrożenia życia, bo brakuje „rąk do pracy”. To już dyskusja ogólnopolska.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Dwóch ratowników w karetce to za mało?

PODZIEL SIĘ


Autor: Rynek Zdrowia (Daniel Kuropaś)

www.rynekzdrowia.pl

28 mar 2014 8:55


Co prawda wprowadzanie dwuosobowych zespołów dopuszcza art. 36 ust.1 pkt. 2 Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (w skład zespołu podstawowego wchodzą "co najmniej dwie osoby"), ale Społeczny Komitet Ratowników Medycznych w swoim stanowisku punkt po punkcie przedstawia wady takiego rozwiązania i argumentuje za koniecznością nowelizacji ustawy i potrzebą "zaprzestania redukcji składu zespołów ratownictwa medycznego i wprowadzenia w całym kraju jednolitego modelu trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego".

- Nie zgadzam się z tym całkowicie. Po pierwsze, np. w Niemczech, z którymi możemy porównywać nasze ratownictwo, również występuje standard dwóch paramedyków w zespołach - odpowiada Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

Ratownicy argumentują, że analogia taka jest jednak niezasadna, gdyż zagraniczne systemy ratownictwa różnią się od polskiego. Przypominają, że wiele z tych systemów opartych jest na zasadzie "rendez-vouz", zgodnie z którą w razie potrzeby na miejsce zdarzenia dysponowane są „dodatkowe ręce do pracy" w postaci np. specjalnie wyznaczonego do tego celu zespołu ratownictwa medycznego, lekarza lub zespołu straży pożarnej stanowiącego integralną część systemu ratownictwa medycznego.

Z kolei w Polsce wezwanie "dodatkowych rąk do pracy" (np. do pomocy w transporcie pacjenta) wiąże się najczęściej z angażowaniem kolejnego zespołu ratownictwa medycznego, który mógłby realizować w tym czasie inne wezwanie.

Za mało rąk do ratowania

Jednak pierwszym, najważniejszym argumentem (zwłaszcza dla pacjenta), od którego rozpoczynają ratownicy swój raport, jest kwestia obniżenia jakości zabiegów resuscytacyjnych.

Wskazują na badanie przeprowadzone w pogotowiu ratunkowym w Edynburgu. Okazało się, że jakość prowadzonej resuscytacji w zespole dwuosobowym jest nawet o 60% niższa niż w zespole trzyosobowym.

W rezultacie obniżona skuteczność udzielanej pomocy wynikająca przede wszystkim z "braku rąk do pracy" w kluczowym momencie oznacza istotne zmniejszenie szans pacjenta na przeżycie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.