Centrum Zdrowia Dziecka, strajk: Pielęgniarki chcą podwyżek. 25 maja dalsze negocjacje

• W warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka trwa strajk pielęgniarek, które domagają się m.in. podwyżek.
• MZ apeluje o zmianę formy protestu dla bezpieczeństwa pacjentów.
• Negocjacje pielęgniarek z dyrekcją szpitala mają być wznowione 25 maja.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Centrum Zdrowia Dziecka, strajk: Pielęgniarki chcą podwyżek. 25 maja dalsze negocjacje

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

24 maj 2016 19:13


Strajk polegający na odejściu od łóżka chorego pielęgniarki rozpoczął we wtorek (24 maja) o godz. 7 rano; ma być prowadzony do odwołania. O godz. 9 rozpoczęły się rozmowy pielęgniarek z dyrekcją szpitala; ich wznowienie zaplanowano na środę (25 maja) rano.

Jak poinformował resort zdrowia, we wtorek do domu wypisano 78 pacjentów; protest nie jest prowadzony na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii oraz na oddziałach neonatologii, patologii i intensywnej terapii noworodka. Nie podjęto decyzji o ewakuacji szpitala.

Rzeczniczka Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" Katarzyna Gardzińska poinformowała, że część pacjentów została odesłana do innych placówek, a niektórzy zostali wypisani. Dodała, że chodzi o pacjentów z gastroenterologii; będą także odsyłani pacjenci z kardiochirurgii. Placówka chce zwiększyć liczbę lekarzy na oddziałach. "Staramy się zapewnić bezpieczeństwo naszym pacjentom" - podkreśliła.

Jak informowały pielęgniarki, odziały, w których może dojść do bezpośredniego zagrożenia życia (np. blok operacyjny i Oddział Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka), pracują w ramach ustalonego grafiku z wyłączeniem dyżurów zleconych. Na innych oddziałach jest strajk - są tam po dwie pielęgniarki, w tym oddziałowa.

Czytaj też: Polski nie stać na kształcenie pielęgniarek dla bogatych krajów

"Z naszego powodu nikt nie ucierpi" - zapewniła przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy IPCZD Magdalena Nasiłowska. Dodała, że dzieci nie zostały przeniesione do innych placówek ze względu na strajk, ale z powodu szkolenia lekarzy, którzy wyjechali do Aten.

Pielęgniarki zapewniły, że nie chciały dopuścić do sytuacji, jaka obecnie ma miejsce w instytucie. "Jesteśmy ostatnimi osobami, które by chciały, żeby zdrowie i życie pacjenta było zagrożone" - podkreśliła Nasiłowska. Przeprosiła wszystkich rodziców, których leczenie dzieci zostało zaburzone.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Osi 2016-05-24 21:45:01

4900 zł brutto srednia pensja pani pielęgniarki i strajk z odejściem od lóżek pacjentów !!! No i co Wy na to państwo doktorzy rezydenci ze swoimi 3 tysiącami z ogonkiem brutto!? Widzicie jak się walczy!!! Nie rozśmieszajcie waszymi adopcjami posłów i receptami . To budzi tylko politowanie i odpowiedzi takie jakie dostaliście . Tylko twarda i bezpardonowa jak widać walka daje rezultaty!

REKLAMA