Automatyzacja samochodów jest dalej niż nam się wydaje

Pierwsze próby stworzenia pojazdów, które poruszałyby się bez ingerencji kierowcy, rozpoczęły się już niemal sto lat temu, jednak dopiero ostatnio stworzenie w pełni autonomicznych samochodów stało się możliwe z technicznego punktu widzenia.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Automatyzacja samochodów jest dalej niż nam się wydaje

PODZIEL SIĘ


Autor: GP/Newseria.pl

27 lip 2017 11:35


• Na na ulicach zauważyć można coraz więcej całkowicie autonomicznych prototypów (autonomia poziomu 4) lub samochodów w znacznym stopniu wyręczających kierowcę (niepełna autonomia poziomu 2 i 3).

• Problemem, który spowalnia rozwój tego typu aut, są nienadążające za rozwojem techniki regulacje prawne.

 

Próby stworzenia samochodu autonomicznego podejmowano kilka lat po stworzeniu pierwszego komercyjnego samochodu, który zjechał z taśmy fabrycznej, czyli Forda T. Już bowiem w latach 20. zeszłego wieku, konstruktorzy eksperymentowali z sterowanymi samochodami za pomocą fal radiowych. W latach późniejszych wiele ośrodków akademickich podejmowało się wprowadzenia do powszechnego użytku samochodu, który mógłby przemierzać drogi bez potrzeby ingerencji kierowcy. Efektem tych badań jest choćby tempomat. Jego pierwsza wersja powstała już w roku 1948 i nadal - odpowiednio modernizowana - wykorzystywana jest w samochodach.

- Uważamy, że nie da się zatrzymać postępu. Z całą pewnością będziemy takie rozwiązania eksploatować, będziemy starali się dostosować swoją filozofię i swoje przedsiębiorstwa do możliwości technologicznych i do potrzeb rynku - opowiada Jan Buczek, prezes zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. 

Dopiero w latach ‘80 Mercedesowi udało się stworzyć samochód, który był wstanie poradzić sobie z jazdą na pustych drogach. Nie była to zatem pełna autonomia, określana w popularnie stosowanym podziale jako poziom 4, ale raczej poziom 3, czyli samodzielna jazda pojazdu w określonych warunkach. Niżej znajduje się poziom 2, czyli współpraca różnego typu systemów wspomagających jazdę (np. zwykłego tempomatu i radaru, co przełożyło się na tempomat adaptacyjny), a jeszcze niżej poziom 1 (pojedyncze systemy wspomagające, np. ABS, ESP).

Czytaj też: A może by tak samosterująca się łódka?

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Zeghar 2017-07-27 15:53:20

Zaraz, zaraz... Ja wiem, że sezon ogórkowy w pełni, ale bez przesady. Na początku pisze się o autach 4 poziomu autonomii. Jeszcze nie ma takich. To co jest, to mniej lub bardziej ograniczony 3 poziom. A coraz większa ilość przejechanych samodzielnie kilometrów przez te "inteligetne" auta wcale nie poprawia ich wyników. Ot chociażby przykład Google, któremu udawało się zwalać wszystkie incydenty na ludzkich kierowców zaliczyło w końcu poważną wtopę, gdy ich auto *wymuszając* pierwszeństwo władowało się na autobus. Chociaż tu największą wtopą było tłumaczenie się - że owszem system wykrył autobus, ale spodziewał się, że zwolni i samochód autonomiczny zdąży włączyć się do ruchu. Szkoda też, że pan Buczek nie pociągnął temat kontrowersji dotyczących uregulowań prawnych. A jest parę ciekawych smaczków...