Zawody deficytowe i zawody nadwyżkowe, czyli magia statystyki

Lista zawodów deficytowych i nadwyżkowych, czyli w uproszczeniu informacje na temat popytu i podaży. Na rynku pracy, rzecz jasna. Każdy marketingowiec zgodzi się, że to jedne z najważniejszych danych. Sęk w tym, że listy, które publikują urzędy pracy nie mają wartości, którą większość jest im skłonna przypisywać. Krótko mówiąc, są obarczone paroma istotnymi błędami.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Zawody deficytowe i zawody nadwyżkowe, czyli magia statystyki

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

6 maj 2015 12:19


Na początek przypomnijmy, że zestawienie zawodów nadwyżkowych i deficytowych to stosunek liczby bezrobotnych deklarujących dany zawód do liczby ofert pracy w tymże zawodzie, zgłoszonych urzędom. Nie jest to więc podpowiedź „tych profesji nie wybieraj” a raczej informacja „najmniej ofert pracy w tych zawodach zostało zgłoszonych przez pracodawców”.

Ci ostatni kierują się wieloma czynnikami zgłaszając (lub nie) wolne miejsce pracy. Wielu z nich, np. obsadzając stanowiska związane z obsługą klienta, woli nie ogłaszać otwartego naboru, ale przyjąć do pracy zaufaną osobę, co do której umiejętności ma pewność, jakiej nie da żaden proces rekrutacji i selekcji.

Czytaj też: Największy paradoks rynku pracy. Jak mu zaradzić?

Te i inne refleksje naszły mnie po lekturze takiego zestawienia sporządzonego przez podkarpacki Wojewódzki Urząd Pracy. Na pierwszy rzut oka wynika z niego, że w branżach ważnych dla Podkarpacia – w rolnictwie, gastronomii, hotelarstwie i turystyce – nie ma zapotrzebowania na fachowców z tych dziedzin. W regionie o ogromnym potencjale turystycznym ponad 83 tysiące bezrobotnych ma zawód „specjalista do spraw organizacji usług gastronomicznych, hotelarskich i turystycznych” a ofert pracy dla nich niemal całkowicie brak? Niewiarygodne, ale z liczbami trudno polemizować.

Wyjaśnienie tego paradoksu jest moim zdaniem dość proste – akurat te branże najczęściej pozyskują pracowników dzięki poleceniom i relatywnie rzadko publikują oferty pracy na stanowiska specjalistyczne.

Czytaj też: Przedziwna sytuacja: brakuje Polaków 50+ z kwalifikacjami do pracy. Jak to możliwe?

Przyjrzyjmy się przy okazji „rekordzistom” obu kategorii. Technik ekonomista to zdaniem podkarpackiego WUP najrzadziej poszukiwana specjalność zawodowa. Dlaczego? Może dlatego, że typowy dla tego stanowiska zestaw dość popularnych kompetencji, spotykanych w kilku innych zawodach, nie pozwala szybko „zabłysnąć” na rozmowie kwalifikacyjnej.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA