Zawody deficytowe: Czy można ufać statystykom urzędów pracy?

Istnieją profesje deficytowe, w których pracownicy nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Są jednak i takie, gdzie popyt znacznie przewyższa podaż. Firmy z branży HR oraz urzędy pracy prowadzą statystyki w tym zakresie. Pytanie tylko, czy dane te pokrywają się?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Zawody deficytowe: Czy można ufać statystykom urzędów pracy?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

16 mar 2016 12:06


Jak pokazuje raport ManpowerGroup „Niedobór talentów”, w Polsce trudności w rekrutacji pracowników o odpowiednich kwalifikacjach deklaruje 41 proc. firm. W porównaniu z poprzednią edycją badania, odsetek firm zmagających się z tym wyzwaniem wzrósł o 8 punktów procentowych.

– W Polsce obecnie problem ten narasta, a procent pracodawców, którzy mają trudności z pozyskiwaniem pracowników, jest najwyższy od czterech ostatnich lat. Można spodziewać się, że obecny rok przyniesie nasilenie deficytu pracowników – komentuje Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Według badania w Polsce nadal najtrudniejszą do obsadzenia grupą zawodową są wykwalifikowani pracownicy fizyczni. W jej skład wchodzą m.in. mechanicy, elektrycy, hydraulicy, spawacze, stolarze, cieśle, kucharze, murarze, dekarze, krawcy, operatorzy wózków widłowych itp.

Wyniki raportu wskazują na stały i istotny problem pracodawców z pozyskiwaniem kandydatów na tego typu stanowiska. W ciągu ośmiu lat prowadzenia badania w naszym kraju, prawie zawsze wykwalifikowani pracownicy fizyczni rozpoczynali listę i tylko raz, w 2012 r., zajęli na niej drugą pozycję, ustępując miejsca inżynierom.

Również „Barometr zawodów” przeprowadzony przez wojewódzkie urzędy pracy na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdza brak wykwalifikowanych pracowników fizycznych na rynku pracy. Duży deficyt można zaobserwować aż w sześciu województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim, wielkopolskim i śląskim. Są jednak obszary, gdzie liczba mechaników poszukujących pracy znacznie przewyższa zapotrzebowania pracodawców – województwo lubelskie i świętokrzyskie.

W przypadku elektryków – według „Barometru zawodów” – deficyt odnotowano w pięciu województwach: kujawsko-pomorskim, pomorskim, wielkopolskim, lubuskim i śląskim. Jeśli chodzi o hydraulików, sytuacja wygląda podobnie. Brakuje ich w województwach: pomorskim, kujawsko-pomorskim, opolskim, dolnośląskim i wielkopolskim.

Niemal w całej Polsce jest duże zapotrzebowanie na spawaczy posługujących się metodą MIG/MAG (z wyjątkiem Małopolski i Podkarpacia) oraz TIG (z wyjątkiem Małopolski i Podlasia). W przypadku spawaczy ręcznych tylko w dwóch regionach (Wielkopolska i Pomorze) pracodawcy mają problem z ich znalezieniem.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA