Zawody deficytowe: Czy można ufać statystykom urzędów pracy?

0 0
Zawody deficytowe: Czy można ufać statystykom urzędów pracy?
Czy można ufać listom zawodów deficytowych, które publikują urzędy pracy? (Fot. Fot. PROBeatrice Murch/Flickr, lic. CC BY 2.0)

Istnieją profesje deficytowe, w których pracownicy nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Są jednak i takie, gdzie popyt znacznie przewyższa podaż. Firmy z branży HR oraz urzędy pracy prowadzą statystyki w tym zakresie. Pytanie tylko, czy dane te pokrywają się?

Jak pokazuje raport ManpowerGroup „Niedobór talentów”, w Polsce trudności w rekrutacji pracowników o odpowiednich kwalifikacjach deklaruje 41 proc. firm. W porównaniu z poprzednią edycją badania, odsetek firm zmagających się z tym wyzwaniem wzrósł o 8 punktów procentowych.

– W Polsce obecnie problem ten narasta, a procent pracodawców, którzy mają trudności z pozyskiwaniem pracowników, jest najwyższy od czterech ostatnich lat. Można spodziewać się, że obecny rok przyniesie nasilenie deficytu pracowników – komentuje Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Według badania w Polsce nadal najtrudniejszą do obsadzenia grupą zawodową są wykwalifikowani pracownicy fizyczni. W jej skład wchodzą m.in. mechanicy, elektrycy, hydraulicy, spawacze, stolarze, cieśle, kucharze, murarze, dekarze, krawcy, operatorzy wózków widłowych itp.

Wyniki raportu wskazują na stały i istotny problem pracodawców z pozyskiwaniem kandydatów na tego typu stanowiska. W ciągu ośmiu lat prowadzenia badania w naszym kraju, prawie zawsze wykwalifikowani pracownicy fizyczni rozpoczynali listę i tylko raz, w 2012 r., zajęli na niej drugą pozycję, ustępując miejsca inżynierom.

Również „Barometr zawodów” przeprowadzony przez wojewódzkie urzędy pracy na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdza brak wykwalifikowanych pracowników fizycznych na rynku pracy. Duży deficyt można zaobserwować aż w sześciu województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim, wielkopolskim i śląskim. Są jednak obszary, gdzie liczba mechaników poszukujących pracy znacznie przewyższa zapotrzebowania pracodawców – województwo lubelskie i świętokrzyskie.

W przypadku elektryków – według „Barometru zawodów” – deficyt odnotowano w pięciu województwach: kujawsko-pomorskim, pomorskim, wielkopolskim, lubuskim i śląskim. Jeśli chodzi o hydraulików, sytuacja wygląda podobnie. Brakuje ich w województwach: pomorskim, kujawsko-pomorskim, opolskim, dolnośląskim i wielkopolskim.

Niemal w całej Polsce jest duże zapotrzebowanie na spawaczy posługujących się metodą MIG/MAG (z wyjątkiem Małopolski i Podkarpacia) oraz TIG (z wyjątkiem Małopolski i Podlasia). W przypadku spawaczy ręcznych tylko w dwóch regionach (Wielkopolska i Pomorze) pracodawcy mają problem z ich znalezieniem.

Sytuacja nie wygląda za dobrze także w przypadku cieśli i stolarzy budowlanych. Zaledwie w pięciu województwach mówi się o równowadze (łódzkie, mazowieckie, świętokrzyskie, małopolskie, podkarpackie).

Jeśli chodzi o kucharzy, to w zależności od regionu Polski mamy do czynienia albo z dużym deficytem (głównie w zachodniej części kraju) albo z dużą nadwyżką (przeważają województwa ze wschodu).

Z kolei murarzy za dużo jest w Lubelskiem i Podkarpackiem. Natomiast pracodawcy z województwa śląskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego napotykają na trudności związane z rekrutacją w tej grupie zawodowej.

Dekarzy brakuje w zachodniej części Polski. Na Podlasiu, Mazowszu, Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, a także w Łódzkiem i Świętokrzyskiem nie ma ani nadwyżki, ani deficytu. Podobnie jest w przypadku krawców. Jedynie w trzech województwach odnotowano nadwyżkę fachowców w tym zawodzie (świętokrzyskie, podkarpackie, podlaskie). Na Warmii i Mazurach, Mazowszu, Lubelszczyźnie i w Małopolsce mamy równowagę.

Informatyk na wagę złota

Jedną z branż, w której dominują zawody deficytowe, jest IT. Zgodnie z raportem Komisji Europejskiej „E-skills for job in Europe” na europejskim rynku pracy brakuje aż 500 tys. specjalistów w branży IT. Z kolei według szacunków m.in. ABSL w Polsce od ręki można by zatrudnić ok. 50 tys. wykwalifikowanych pracowników dla tego segmentu rynku pracy.

Z badania Pracuj.pl wynika, że w 2015 r. wśród specjalistów zajmujących się administracją IT najwięcej ofert pracy skierowano do specjalistów ds. administrowania systemami (wzrost o niemal jedną trzecią). Najwięcej pracy dla specjalistów IT było w województwach mazowieckim i dolnośląskim. Największe zapotrzebowanie na tych ekspertów zgłosiły firmy małe (zatrudniające od 11 do 50 osób).

Czy statystyki urzędów pracy potwierdzają tę tendencję? Według „Barometru zawodów” tylko w pięciu województwach specjalizacja ta jest deficytowa (pomorskie, zachodniopomorskie, lubuskie, wielkopolskie i śląskie). Z kolei na Mazowszu i Dolnym Śląsku jest zachowana równowaga.

Administratorów baz danych brakuje jedynie w Lubuskiem i na Pomorzu. W barometrze są również uwzględnieni programiści i administratorzy stron internetowych (luka jest odczuwalna w województwie pomorskim, zachodniopomorskim, lubuskim, wielkopolskim, dolnośląskim i śląskim). Na zachodzie Polski pracodawcy mają również problem z grafikami komputerowymi.

Na liście zawodów pojawiają się również technicy informatycy, specjaliści ds. zastosowań informatyki oraz analitycy, testerzy i operatorzy systemów teleinformatycznych. Brakuje jednak kluczowych zawodów w branży IT, tj. developerów, programistów, testerów.

Skąd taka rozbieżność? – Ktoś, kto szuka pracownika z obszaru IT, nie będzie publikował ogłoszenia w gazecie czy na portalach i nie zgłosi się do urzędu pracy. Poszukiwanie informatyków rozpocznie na stronach i forach tematycznych lub w mediach społecznościowych – na LinkedIn, Goldenline czy Facebooku. Może również popytać wśród znajomych lub rozglądać się za kandydatami na eventach branżowych. Tego rodzaju działania nie są brane pod uwagę przez instytucje, które tworzą tego typu rankingi – wyjaśnia Artur Ragan, ekspert ds. rynku pracy z Work Express.

Poszukiwany inżynier

Podobnie jest w przypadku inżynierów, którzy znaleźli się na drugim miejscu na liście zawodów najbardziej dotkniętych niedoborem talentów ManpowerGroup – podobnie jak rok i dwa lata wcześniej. Z kolei firma Bergman Engineering szacuje, że na rynku pracy brakuje około 20 tys. inżynierów. Specjalistów z takim wykształceniem poszukuje m.in. branża lotnicza, budowlana, motoryzacyjna, sektor energetyki odnawialnej i atomowej czy IT.

Czy te tendencje potwierdzają dane zgromadzone przez urzędy pracy? Jeśli chodzi o inżynierów budownictwa, to według „Batometru zawodów” deficyt jest odczuwalny w pięciu województwach: śląskim, dolnośląskim, lubuskim, pomorskim, kujawsko-pomorskim.

Uwzględnieni zostali również inżynierowie mechanicy, których brakuje w siedmiu województwach (pomorskim, zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, wielkopolskim, dolnośląskim i lubelskim).

W zestawieniu urzędów pracy mamy również specjalistów automatyki i robotyki (do tej grupy zaliczają się inżynierowie automatyki i robotyki oraz inżynierowie mechatronicy). Pracodawcy z zachodniej Polski mają spore problemy z ich znalezieniem.

W grupie inżynierów przeanalizowanych przez pośredniaki znaleźli się również specjaliści z zakresu chemii, elektroniki i telekomunikacji, inżynierii środowiska, geodezji oraz architektury i urbanistyki. Brakuje jednak sektorów wskazanych przez firmy rekrutacyjne.

Inżynierowie to kolejna grupa zawodowa, w której można zauważyć rozbieżności w statystykach.Jak twierdzi Marcin Duchnowski, ekspert Antal Polska ds. rekrutacji inżynierów, sposoby, jakimi pracodawcy docierają do tak szerokiej grupy zawodowej jak inżynierowie, zależą od profilu działalności, wielkości firmy i oczekiwań względem stanowiska. W przypadku dużych organizacji inżynierowie należą do pasywnej grupy pracowników – same ogłoszenia często nie wystarczają, dlatego pracodawcy korzystają z usług agencji rekrutacyjnych.

– Mniejsze firmy preferują najczęściej samodzielne poszukiwania poprzez ogłoszenia w sieci czy polecenia pracownicze, ponieważ są to metody proste i nieobciążające budżetu. Gdy firma jest otwarta na aktywizowanych pracowników, sprawdzić się może też wsparcie z urzędów pracy. Z naszej perspektywy nie jest to jednak wiodąca droga rekrutacyjna. Na tle innych metod to mało popularne rozwiązanie – wyjaśnia Duchnowski.

Ochrona zdrowia

Rozbieżność można zauważyć również w obszarze ochrony zdrowia. Według danych zebranych przez urzędy pracy w Polsce jest za mało lekarzy w zaledwie pięciu województwach (pomorskim, zachodniopomorskim, lubelskim, świętokrzyskim i małopolskim).

Z kolei z szacunków Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że w Polsce czynnie zawód lekarza wykonuje ponad 160 tys. osób. Jeśli chodzi natomiast o liczbę lekarzy przypadających na tysiąc mieszkańców – Polska jest w ogonie Europy. To 2,2 lekarza na tysiąc osób. Dla porównania, w Grecji – 6,6 lekarza; w Niemczech (kraju, który cierpi na duży deficyt lekarzy i chce zatrudnić dwa roczniki absolwentów polskich uczelni) – 4,1 lekarza; w Czechach na tysiąc mieszkańców przypada 3,4; a w Rosji – 3,6 lekarza.

Inaczej wygląda sprawa w przypadku pielęgniarek. Tutaj tylko w trzech województwach (mazowieckim, łódzkim i dolnośląskim) odnotowano równowagę.

(nie)wiarygodne badania?

Dane zebrane przez urzędy pracy w pewnym stopniu odzwierciedlają rynkowe trendy. Trzeba jednak podchodzić do nich ostrożnie. Analizy prowadzone przez urzędy pracy uwzględniają tylko oferty zgłaszane do pośredniaka, które według szacunków Artura Ragana stanowią 20-40 proc. ofert na całym rynku pracy. Słowa eksperta potwierdzają statystyki. W styczniu br. pracodawcy zgłosili do urzędów w całej Polsce blisko 85 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. Dla porównania, na portalu Pracuj.pl w pierwszym miesiącu 2015 r. opublikowano 39 864 ogłoszeń o pracę – a to tylko jeden z wielu tego rodzaju serwisów.

– Prawdą jest, że pracodawcy potrzebują wykwalifikowanych pracowników fizycznych ze szczególnym wskazaniem na elektryków, spawaczy i elektromechaników. Na wagę złota są również specjaliści IT i inżynierowie łączący kompetencje techniczne i sprzedażowe. Takich ludzi są potrzebne tysiące – to nie ulega wątpliwości. Pytanie jednak, ile rzeczywiście stanowisk jest do obsadzenia. Te podane w statystykach uwzględniają tylko część – mówi Artur Ragan.

Również Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, podkreśla, że należy mieć ograniczone zaufanie do danych zebranych przez urzędy ze względu na fakt, że dość często rekrutacje prowadzi się poza pośredniakami.

– Oczywiście jest to zależne od branży, z jaką mamy do czynienia. W niektórych sektorach pracodawcy częściej zgłaszają zapotrzebowanie na pracowników w urzędach pracy, w innych firmy wolą korzystać z różnorodnych kanałów rekrutacyjnych. Nie jest to uwzględnione w tych statystykach, dlatego nie dają nam pełnego obrazu rynku pracy – ocenia Łukasz Kozłowski.

Poza tym, część rekrutacji odbywa się pocztą pantoflową. – Musimy pamiętać, że spora liczba firm (ponad 95 proc.) w Polsce nie zatrudnia więcej niż 9 osób. Spółki te skutecznie wymykają się oficjalnym statystykom – komentuje Artur Ragan.

Rejestrację zapotrzebowania na kandydatów z danego obszaru zaburza również szara strefa. Wielu bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach tak naprawdę pracuje na czarno.

– Przykładowo pan, który kilkanaście lat temu skończył zawodówkę budowlaną, jest zarejestrowany w pośredniaku, jednak podejmuje drobne prace dorywcze. Takich majstrów w szarej strefie jest multum i ich liczby nikt nie jest w stanie ogarnąć. Z drugiej strony mamy na przykład technika ekonomistę ze specjalnością kasjer, który od kilkunastu lat jest bezrobotny, bo nie ma dla niego pracy – właśnie takich ludzi mamy między innymi w statystykach – ocenia Ragan.

SŁOWA KLUCZOWE

 

POLECAMY

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

POLECAMY

  • ZMIEŃ WIDOK:

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Wirtualny Nowy Przemysł Rynek Zdrowia Farmer Nowy Przemysł Dla handlu Promocjada
    Property News Portal Samorządowy Giełda rolna Rynek aptek Infodent24 House Market
    Portal Spożywczy Property Design Rynek Seniora Koszyk cenowy Sady Ogrody Centrum Kreowania Liderów
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.