To nie 500 plus dezaktywizuje kobiety? Resort pracy zdradza przyczyny

Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że jedynym czynnikiem wpływającym na wzrost bierności zawodowej rodziców, korzystających z programu "Rodzina 500 plus", jest właśnie to świadczenie - podkreślił resort rodziny, pracy i polityki społecznej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

To nie 500 plus dezaktywizuje kobiety? Resort pracy zdradza przyczyny

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

14 lut 2018 17:33


  • MRPiPS zwróciło uwagę, że dane GUS nie wskazują bezpośrednio na wzrost bierności zawodowej z tytułu świadczenia wychowawczego.
  • "Może tu wpadać mnóstwo przyczyn, innych niż opieka nad dzieckiem: opieka nad starszą osobą, złe warunki w pracy czy w dojeździe do pracy" - wyliczano.
  • "Paradoksalnie, w sytuacji dynamicznej poprawy na rynku pracy, którą obserwujemy w ostatnich latach, istotna poprawa poziomu wynagrodzeń jednego z małżonków/partnerów (zazwyczaj mężczyzny) i w konsekwencji istotna poprawa warunków bytowych rodziny, może wpłynąć na decyzję o rezygnacji z zatrudnienia" - dodał resort rodziny i pracy.

Resort odniósł się do danych GUS na temat aktywności zawodowej rodziców za III kwartał 2017 r. "Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że jedynym czynnikiem wpływającym na wzrost bierności zawodowej rodziców pobierających świadczenie (500 plus - red.) jest właśnie to świadczenie wychowawcze" - podkreśliło ministerstwo.

GUS podał, że w III kwartale 2017 roku współczynnik aktywności zawodowej dla rodziców (wychowujących dzieci poniżej 18. roku życia), nieotrzymujących świadczenia wychowawczego "500 plus", wynosił 88,6 proc. i był wyższy niż dla populacji rodziców otrzymujących to świadczenie (79,5 proc.).

MRPiPS zwróciło uwagę, że dane GUS nie wskazują bezpośrednio na wzrost bierności zawodowej z tytułu świadczenia wychowawczego. "Może tu wpadać mnóstwo przyczyn, innych niż opieka nad dzieckiem: opieka nad starszą osobą, złe warunki w pracy czy w dojeździe do pracy" - wyliczano.

Resort podkreślił, że różnice w aktywności zawodowej dotyczą przede wszystkim gospodarstw z jednym dzieckiem. Przypomniał, że aby otrzymać świadczenie wychowawcze, rodzice wychowujący jedno dziecko muszą spełnić kryterium dochodowe w wysokości 800 zł na osobę.

"W związku z tym ich poziom zamożności jest niski w porównaniu z osobami niespełniającymi kryterium i może wynikać z pracy jednego z rodziców bądź niskiego poziomu wynagrodzenia. To zaś wiąże się z niższymi kwalifikacjami. Osoby o niższych kwalifikacjach mają przeciętnie niższe poziomy aktywności zawodowej od osób z wyższymi kwalifikacjami. Nie dziwi zatem ta różnica. Jest ona raczej naturalna i wynika głównie z różnic pomiędzy przeciętnym poziomem wykształcenia obu grup, niż z faktu otrzymywania świadczenia wychowawczego" - uważa ministerstwo.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Anna 2018-02-16 10:29:45

Spokojnie. Co to za zarzuty? Jak chcą to niech nie pracują. Co ich obchodzi rynek pracy.O kryzysie demograficznym to powinny rządy myśleć 10 lat temu i wtedy dać 500 +, a nie utrzymywać niewolnicze stawki wynagrodzeń (długo było 5 zł za h). To kiedy wszyscy jechali do Anglii trzeba było coś zrobić, aby ich zatrzymać , a nie teraz biadolić ,ze kilka kobiet o niskich dochodach woli zostać z dzieckiem w domu !

Tadeusz 2018-02-15 19:20:17

Dezaktywizują gminy, gdzie są zapóźnione tereny poprzemysłowe, popegeerowskie, gdzie bezrobocie jest przekazywane pokoleniowo. Nie ma chęci pracy,kształcenia, zmiany, gdyż w PUPie siedzą osoby nie mające pomysłu na rozwój, aktywizację, gdzie urzędnicy utrzymują się "aby do emerytury" i nie działają. Osoby z terenów popegeerowskich nie mają pojęcia, ani wsparcia na wyjście z sytuacji, a MOPSy tylko wypłacają 500+, nie wspierając do zmiany stanu. Na tych terenach, gdzie kiedyś był zakład pracy na miejscu, teraz trzeba dojechać 5 km,a nie ma komunikacji, ani dobrych chęci władz. TO! trzeba zmienić, a nie szukać tam gdzie powinno w późniejszej kolejności. Tereny przygraniczne, turystyka aż woła, a tu marnotrawstwo w żywym wydaniu.