Rekrutacja: Lepiej nie igrać z kandydatem. Niezadowolony może wpędzić firmę w kłopoty

Proces rekrutacyjny to gra, w której firma łatwo może strzelić sobie samobója. Jak?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Rekrutacja: Lepiej nie igrać z kandydatem. Niezadowolony może wpędzić firmę w kłopoty

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

2 mar 2015 6:31


Rekruter to najczęściej pierwszy przedstawiciel firmy, z którym ma do czynienia kandydat. – Obraz rekrutera, jaki pozostanie w pamięci kandydata, może wpływać na późniejsze postrzeganie produktów i usług firmy – mówi Marcin Sieńczyk, dyrektor zarządzający eRecruitment Solutions.

Jak wynika z drugiej edycji badania Candidate Experience, przeprowadzonego z inicjatywy Koalicji na Rzecz Przyjaznej Rekrutacji wśród blisko 3,5 tys. osób, w wyniku negatywnych wrażeń wyniesionych z procesu rekrutacji 55 proc. studentów i absolwentów, a także 46 proc. specjalistów rezygnuje z zakupu produktów lub usług niedoszłego pracodawcy.

– Dlatego ważne, co się dzieje, kiedy kandydat wchodzi do firmy, kto się z nim wita i spotyka, w jaki sposób zapraszany jest do sali, jak jest traktowany. Warto przyjrzeć się temu procesowi i traktować kandydata tak jak klienta w sklepie czy w punkcie usługowym, kiedy sprzedaje mu się telefon komórkowy czy samochód – tłumaczy Marcin Sieńczyk.

Milczenie rekrutera

Niezwykle ważna jest też komunikacja z kandydatem już na etapie składania wniosków o pracę.

– 77 proc. ankietowanych, którzy nie otrzymali odpowiedzi na swoje podanie, zmienia opinię o firmie na negatywną, a 58 proc. raczej nie kupi produktu czy usługi firmy, która nie zareagowała na ich aplikację. A to przekłada się wprost na przychody firmy – dodaje Sieńczyk.

Tymczasem z badania „Candidate Experience” wynika, że tylko 29 proc. firm wysyła informację zwrotną wszystkim, którzy przesłali aplikację.

Brak informacji zwrotnej po odbytej rozmowie kwalifikacyjnej, to chyba jeden z największych grzechów rekruterów, który kandydatom najtrudniej wybaczyć. Przecież każdy chciałby wiedzieć, na czym stoi, szczególnie jeśli rekrutacja ma wiele etapów i nie wiadomo, na co się nastawiać.

Milczenie rekrutera to dla kandydatów zlekceważenie ich starań. Tymczasem firmy bardzo często pozostawiają kandydatów bez odpowiedzi, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie mają na to czasu.

– Nie może to być wytłumaczenie. Znam firmy, które przy ograniczonych zasobach potrafią w standardowym programie pocztowym ustawić automatyczną odpowiedź dla osób starających się o pracę. Pilnują, by żaden z kandydatów nie został bez odpowiedzi, niezależnie od tego, czy został zaproszony do dalszego etapu, czy nie. Drobiazg, a zdecydowanie poprawia jakość i przyjazność procesu rekrutacji – mówi Sieńczyk.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

hari 2015-03-02 18:55:18

są REKRUTERZY i rekruteży. Ci drudzy to z reguły przypadkowa zbieranina ludków, często z wykształceniem kierunkowym i jakimś mało wnoszącym do późniejszej roboty stażem, ludków którzy pomylili miejsca i powinni z natury rzeczy zajmować się inną pracą. Nasłuchają się głupot, wyciagną szybkie krótkie wnioski z tego o co się gdzies otrą, i mają zryte wyobrażenie o tej pracy, do tego że modne i takie fajne i że niby kasa itd... i jedzie wózek z obornikiem.. a efekty... no czytamy właśnie, słuchamy, czytamy, obserwujemy... To tej pięknej i odpowiedzialnej profesji , trzeba mieć organiczny pociąg, podobnie jak do mistrzowskiego gotowania czy zabiegów chirurgicznych.

REKLAMA