Przyszłość na rynku pracy należy do hiperspecjalistów

Nie da się wrócić do świata sprzed krachu finansowego z 2008 r. - od tego wydarzenia ubyło nie tylko kilka milionów miejsc pracy, ale też zmieniło się samo pojęcie pracy - uważa ekonomista Sergiusz Prokurat autor książki "Work 2.0: Nowhere to Hide".
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Przyszłość na rynku pracy należy do hiperspecjalistów

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

30 gru 2013 9:23


- Idea zakładająca powrót do normalności jest fałszywa (...) miliony miejsc pracy znikło na zawsze, świat pracy stał się w większym stopniu wirtualny, a w mniejszym ludzki - argumentuje.

Książka ekonomisty z Wydziału Nauk Społecznych Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej w Józefowie wydana ostatnio przez CreateSpace Independent Publishing Platform odbiła się szerokim echem w Wielkiej Brytanii.

Według Prokurata nowa gospodarka, w mniejszym zakresie będzie zależała od grupy ludzi przebywających w tym samym miejscu, w tym samym czasie, na tym samym spotkaniu, lub nawet na tym samym kontynencie. Wiele prac, w tym menedżerskich, wymagających międzyludzkich interakcji przejmą roboty, zagrożone będą prace tradycyjnie wykonywane przez klasę średnią, a tym samym materialne podstawy jej społecznego statusu.

Przyszłość należy - jego zdaniem - do hiperspecjalistów, których nie mogą zastąpić roboty, coraz lepsze oprogramowanie lub Chińczycy. Hiperspecjaliści muszą posiadać wyspecjalizowaną wiedzę informatyczną, znać na wylot lokalny rynek i umieć sprzedać się potencjalnemu pracodawcy na własnych blogach, portalach społecznościowych i mieć internetową siatkę kontaktów.

- Firmy zawsze będą dążyć do redukcji kosztów i wygenerowania wysokich zysków. Internet oznacza oszczędności na międzyludzkiej interakcji, a więc managemencie. Prac menedżerskich będzie coraz mniej, przynajmniej tych stałych - twierdzi Prokurat.

- W nowym świecie powstaną nowe możliwości, ale tworzy go nowe pokolenie rozumiejące go i będące online niemal od urodzenia - dodaje.

Ekonomista uważa, że roboty już teraz kradną ludziom miejsca pracy i że proces ten ulegnie przyspieszeniu. Z chwilą pojawienia się "inteligentnych robotów", co jest sprawą bliskiej przyszłości, prace tradycyjnie wykonywane przez klasy średnie w sektorze usług będą zagrożone.

Decyzje podejmowane obecnie przez wysoko opłacanych menedżerów będą podsuwane przez oprogramowanie w oparciu o bogactwo zgromadzonych danych - przewiduje ekonomista.

Zmiany technologiczne spowodują, że 40-godzinny tydzień pracy, praca za biurkiem, tradycyjne kanały awansu, premiujące lojalność i wysługę lat, prace zastrzeżone dla klasy średniej związane z zarządzaniem - wszystko to stanie się przeżytkiem.

Miejsc pracy będzie w przyszłości mniej, a najważniejszymi kwalifikacjami pracowników będzie zdolność twórczego myślenia. Stąd należy pracować nad własnym zasobem wiedzy, organizować swój czas, a nade wszystko posiadać internetowe oblicze i umieć wykorzystywać je do autopromocji - radzi Prokurat.

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

mikrobi 2014-01-01 16:52:42

to straszne, przerażające, odhumanizowane! Na szczęście ludzkości , autor tej biblii nie jest wyrocznią delficką ani nostradamusem. Jest wiele publikacji przeczących w.w. treści. Bo żadna maszyna nie zastąpi człowieka, są wartości w kontaktach międzyludzkich których robot nigdy nie zastąpi, no chyba że tak ludziom psychy się spierze że odczłowieczą się maksymalnie i będą zachowywać jak surogaty. Wtedy ten upiorny scenariusz ma szanse się sprawdzić. A skoro już wiemy co może na czekać, to możemy temu przeciwdziałać na wiele sposobów. Ponadto są trendy w rożnych organizacjach i środowiskach które ponownie stawiają na kontakt bezpośredni, człowiek-człowiek, zachłanne ciecie kosztów przybrało nieco normalne oblicze - bo nic nie zastąpi bezpośrednich relacji , najlepiej zredagowana oferta, projekt przekazany bezosobowo, cyfrowo nie przebije średniego wykonania z osobistą prezentacją, Tzw. czynnik ludzki jest niezastąpiony, Tradycyjne ścieżki awansu sa już archaizmem, struktury się spłaszczają, kierunkuje się kadra na mentoring, zespoły maja liderów nie kierowników, odchodzi się od rywalizacji, idzie ku kooperacji, bardziej docenia prace zespołową, Decyzje menedżerskie nie mogą być zastąpione algorytmem matematycznym, te dotyczące zasobów ludzkich w szczególności. Takowe mogą wspierać pracę co dzieje się dziś. Żadna maszyna nie zareaguje w porę i właściwie na zmienne zachowania ludzi, nawyki zakupowe czy szereg innych okoliczności choćby miała terabajty danych. Inny aspekt: nie wiem czy ktokolwiek chciałby być zarządzany przez robota, komputer, to już wieje hightech-dewiacją. Ponad wszystko żadna maszyna nigdy nie będzie miała EMPATII i DUSZY. Bo skoro wszystko finalnie robimy dla gatunku ludzkiego to jaki w tym sens? Może powstać syntetyczny substytut naśladujący, ale prawdziwy żywy człowiek zawsze wychwyci w tym pustkę, plastik,
W kwestii godz. pracy - menadżerowie 40h ? a gdzie dziś kadra zarządzająca pracuje w systemie 7-15? może w instytucjach i spółkach państwowych? - mocno nieaktualne założenie. kadra zarządzająca ma z reguły nienormowany czas pracy, najemnicy kontraktowi etc. sterują firmą, to wymaga dodatkowego zaangażowania.

Klasa średnia: wyniszczają ją nieprzyjazne jej rozwojowi trendy, systemy ekonomiczne, finansowe, dyktatura i wiele pochodnych,

i ostatni klik: miliony miejsc pracy znikły, ale powstały miliony nowych, wiele ewoluowało, rozwój technologii, nowe potrzeby, globalne zmiany.....


REKLAMA