Pracownik powinien wiedzieć, że sprawdzamy jego referencje

- Nie wyobrażam sobie, by po rozmowie kwalifikacyjnej próbować namierzyć dawnego szefa kandydata bez jego wiedzy. Często jeszcze tam pracuje i mógłby mieć problemy - mówi Justyna Górniak, regionalny kierownik ds. personalnych w Carlsberg Polska.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pracownik powinien wiedzieć, że sprawdzamy jego referencje

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

27 sie 2013 8:00


Referencje nierzadko okazują się decydujące w procesie rekrutacji, dlatego zasadności ich sprawdzania nie kwestionuje żaden pracodawca. Rożne jednak są metody weryfikacji referencji. Część pracodawców popełnia błąd i robi to bez wiedzy kandydata, wychodząc z założenia, że „tajne" informacje są cenniejsze niż „jawne".

Rozmaity jest także zakres, w jakim sprawdzane są referencje. Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering podaje przykład z norweskich platform wiertniczych, w których sprawdzane były wszystkie referencje, od ukończenia szkoły do dziś. Każdy z przeszłych pracodawców kandydata musiał potwierdzić, że nie było problemów z podwładnym.

Przyjmuje się, że najcenniejsze są referencje pochodzące od ostatniego pracodawcy, gdyż dysponuje on najbardziej aktualną wiedzą na temat kandydata. Referencje pisemne przechodzą do lamusa, gdyż często są zbyt ogólne i schematyczne, nie zawierają najważniejszych danych zatrudnienia, nie podkreślają indywidualnych cech kandydata.

Rekruterzy zwracają uwagę na datę wystawienia oraz dane osoby wystawiającej opinię. Jeśli zachodzą podejrzenia, co do prawdziwości, rekruter będzie chciał je zweryfikować, najczęściej telefonicznie. Z reguły weryfikuje się referencje na stanowiska menedżerskie.

Sprawdzanie referencji kandydata w razie wątpliwości to standard w Carlsberg Polska.
- Kontaktujemy się z poprzednimi pracodawcami, zawsze robimy to jednak za zgodą kandydata, który wskazuje nam miejsce pracy, do którego możemy zadzwonić. Pytamy o przeszłe zachowania kandydata, sytuacje krytyczne z jego udziałem - wyjaśnia Justyna Górniak, regionalny kierownik ds. personalnych w Carlsberg Polska.

Justyna Górniak dodaje, że nie wyobraża sobie, by po rozmowie kwalifikacyjnej próbować namierzyć przeszłego szefa kandydata bez jego wiedzy, gdyż często jest tam on jeszcze zatrudniony i mógłby mieć z tego powodu problemy.

- Referencje zbierane poza plecami kandydata są mocno krytykowane przez profesjonalistów rynku rekrutacyjnego. W wielu krajach, w tym w Polsce, istnieją kodeksy etyczne, które uznają „podpytywanie" za niewłaściwe - wyjaśnia Paweł Gniazdowski, ekspert zarządzania karierą, szef DBM Polska.

Co więcej, większość profesjonalnych rekruterów nigdy nie dzwoni do firmy, w której kandydat ciągle pracuje. Jeśli ta funkcja jest absolutnie kluczowa w jego karierze, postarają się dotrzeć do osoby, która z firmą kandydata nie jest już związana.

Zdaniem Justyny Górniak sytuacja, w której pracodawca wystawiający referencje spodziewa się telefonu, jest komfortowa dla wszystkich stron. Rozmowy referencyjne są często długie i szczegółowe, dlatego druga strona może się przygotować na przekazanie bardziej kierunkowych informacji.

- Ostatnio prowadziłam rozmowę trwającą ponad 40 minut, była ona możliwa tylko dlatego, że wcześniej na nią się umówiłam - podkreśla Justyna Górniak. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA