Pracodawcy jedno, a kandydaci drugie. Zobaczcie jak się rozmijają

Zdecydowana większość firm (73 proc.) uważa, że dba o relacje z kandydatami, podczas gdy w opinii większości kandydatów (86 proc.) pracodawcy nie przywiązują wagi do przyjaznej rekrutacji i nie interesują się ich opiniami - to najważniejszy wniosek, jaki płynie z pierwszego w Polsce badania Candidate Experience, przeprowadzonego z inicjatywy Koalicji na Rzecz Przyjaznej Rekrutacji.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pracodawcy jedno, a kandydaci drugie. Zobaczcie jak się rozmijają

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

4 lis 2013 12:21


- Koalicja ruszyła tuż przed wakacjami i to, co nas niezmiernie cieszy, to zainteresowanie inicjatywą i zaangażowanie firm, które do niej przystąpiły. Z jednej strony chcą one chwalić się swoimi osiągnięciami na polu Candidate Experience i udoskonalać swoje praktyki, z drugiej widzą konieczność promowania wysokich standardów w tym zakresie i namawiania innych pracodawców do bycia otwartym się na potrzeby kandydatów - mówi Marcin Sieńczyk, dyrektor zarządzający firmy eRecruitment Solutions, która jest pomysłodawcą Koalicji.

Co wynika z ich pierwszego badnia?

Choć większość firm uważa, że dba o relacje z kandydatami, to tylko 45 proc. z nich wskazało, że zawsze potwierdza kandydatom otrzymanie ich aplikacji. Z kolei informacje o przebiegu rekrutacji najczęściej wysyłane są tylko do osób, które otrzymały zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną - tak deklaruje 64 proc. respondentów. To pokazuje, że potrzeby reszty aplikujących nie są dla nich istotne. Ogromna większość, bo 7 na 10 badanych pracodawców nie podtrzymuje kontaktu z kandydatami, którzy nie przeszli do finalnego etapu, a tylko zachowuje ich dane w bazie.

- Takie działanie, a w zasadzie jego brak, może mieć negatywne skutki w przyszłości, kiedy sytuacja na rynku pracy czy w danej branży będzie mniej sprzyjająca dla firm - uważa Marcin Sieńczyk.

Firmy nie są też szczególnie zainteresowane tym, jak kandydaci oceniają procesy rekrutacyjne w ich firmach. Co piąta firma nie widzi potrzeby badania ich opinii, a 4 na 10 pyta kandydatów o ich wrażenia, ale tylko raz na jakiś czas. Pracodawcy nie są też zbyt skłonni, by postawić się w roli kandydata i samemu sprawdzić, jak wygląda proces rekrutacyjny w ich firmie.

Największa grupa pracodawców (64 proc.) sprawdza publikowane przez siebie oferty pracy, ale już tylko niespełna połowa weryfikuje informacje zawarte w firmowej zakładce "kariera", a zaledwie 37 proc. z nich próbowało aplikować na własne ogłoszenie za pośrednictwem formularza rekrutacyjnego.

Kandydaci wymagający

Deklaracje firm nie pokrywają się z tym, co mówią o procesach rekrutacji przebadani kandydaci. Ci w większość uważają, że firmy nie dbają o ich potrzeby w tym względzie. Oczekują natomiast przede wszystkim tego, że pracodawcy będą się z nimi komunikować, by wiedzieli, jaki jest ich status w procesie rekrutacji (zadeklarowało tak 77 proc. z nich). Równie ważne jest dla nich to, by firmy dawały im informację zwrotną, dlaczego nie dostali pracy i jakich kompetencji im brakuje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Aplikant 2013-11-05 11:07:39

Oczywiście, że firmy nie informują kandydatów o przyczynach odrzucenia ich kandydatury z tego prostego powodu, że dany aplikant był im potrzebny jedynie jako tzw. "zając" do przeprowadzenia procesu rekrutacji!!! Żeby wyglądało, że kadry przeprowadziły "solidną" rekrutację z setek kandydatów i niestety najlepszym z nich okazał się akurat kuzyn jakiegoś dyrektora, ... kumpel, ... koleś ...!!! TAAAK!!! To jest właśnie kumoterstwo, praca po znajomości, kolesiostwo czy jak tam jeszcze zwał „NEPOTYZM”!!! Oczywiście pracownicy działu kadr nie mają nawet zielonego pojęcia o zielonym pojęciu, jakie zdolności powinien posiadać np. menedżer (przedstawiciel kompanii inżynieryjnej) na obcym rynku!!! Bo i skąd oni to mają wiedzieć??? Parę razy składałem swoją aplikację do „poważnej” polskiej firmy z kapitałem belgijskim, która produkuje wyroby dla rynku budowlanego, na stanowisko menedżera rynku w obcym państwie!!! Niestety ... za każdym razem ... cisza!!! Żadnej informacji zwrotnej, pomimo tego, że znałem dotychczasowego menedżera (dyrektora) tegoż rynku, bo pomagałem mu zrozumieć „abecadło” menedżerskiej i inżynierskiej działalności menedżera obcego rynku w danym pństwie, bo przyjechał „golutki” pod względem znajomości rynku i prostych operacji biznesowych, chociaż miał wykształcenie handlowe!!! O kompletnej nieznajomości zagadnień inżynierskich będących podstawą tego rodzaju pracy (przedstawiciel producenta na obcym rynku) to już szkoda gadać. O znajomości tubylczego języka również!!! Oprócz tego mieszkam w tym obcym kraju już ponad 12 lat!!! Ale niech tam!!! Ci co to czytają wiedzą o czym a raczej o kim piszę i do zobaczenia na tym obcym rynku panie i panowie „ślachta”!!! Przede wszystkim cenię sobie zdrową konkurencję!!!

REKLAMA