Praca szuka człowieka. W rekrutacji wszystkie chwyty dozwolone. Odbijanie pracowników konkurencji to norma

Pracodawcy w Polsce nie są już w tak komfortowej sytuacji, jak jeszcze kilka lat temu, kiedy mogli wybierać pracowników spośród wielu kandydatów. Nastał rynek pracownika, a to oznacza, że pracodawcy muszą się wykazywać większą kreatywnością już na etapie rekrutacji. Jak sobie radzą z tym wyzwaniem?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Praca szuka człowieka. W rekrutacji wszystkie chwyty dozwolone. Odbijanie pracowników konkurencji to norma

PODZIEL SIĘ


Autor: Jakub Prokop

23 paź 2015 0:26


Z najnowszego badania "International Business Report" przeprowadzonego wśród 10 tys. średnich i dużych firm z 36 krajów świata (w tym 200 firm z Polski) przez Millward Brown dla Grant Thornton International wynika, że obecnie aż 32 proc. polskich firm przyznaje się, iż ma duży bądź bardzo duży problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. To najwyższy odsetek od sześciu lat.

Problem ten nie wynika tylko ze źle zaprojektowanego systemu edukacji i niedopasowania kompetencyjnego – są branże wydrenowane ze specjalistów. Tak jest chociażby w przypadku IT. Brakuje również inżynierów różnych specjalizacji (więcej na ten temat tutaj). Jak firmy uzupełniają luki kadrowe?

Wszystkie chwyty dozwolone

– Faktycznie pracodawcy są obecnie w trudniejszej sytuacji na rynku pracy, jeśli chodzi o pozyskiwanie specjalistów. Nie ma co się oszukiwać, jak już nie ma wyjścia – zagląda się do konkurencji i podbiera pracowników – mówi Grzegorz Bohosiewicz, dyrektor personalny w firmie LGBS.

Grzegorz Bohosiewicz, dyrektor personalny w firmie LGBS Grzegorz Bohosiewicz, dyrektor personalny w firmie LGBS

Również Ewa Cieślik, dyrektor zarządzająca działem HR w Nexteer Automotive, potwierdza, że takie działania są powszechne na rynku. – Nie jest to sprawa, którą można pochwalić i nie jest specjalnie korzystna dla pracodawców. Pracownicy są podbierani, stawki rosną, a nie ma pewności, czy dana osoba za niedługo się nie zwolni – mówi.

W branży motoryzacyjnej, w której działa Nexteer Automotive, jest zarówno deficyt inżynierów, jak i pracowników liniowych. Wiele firm zanim jednak zajrzy do konkurencji, stara się wykorzystywać kontakty swoich pracowników.

– Od dłuższego czasu w naszej firmie funkcjonuje program „Podaj dalej”, polegający na tym, że nasi pracownicy polecają do pracy swoich znajomych. Jeśli dana osoba się sprawdzi i zostanie zatrudniona, otrzymują za takie polecenie gratyfikację – mówi Cieślik.

Ewa Cieślik, dyrektor zarządzająca działem HR w Nexteer Automotive Ewa Cieślik, dyrektor zarządzająca działem HR w Nexteer Automotive
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA