Praca na platformie, czyli skandynawskie eldorado Polaków 450 m nad ziemią

Najnowsze badania przeprowadzone przez Work Service dowodzą, że prawie co trzeci Polak chętnie wyjechałby do pracy za granicę. Najczęściej wskazywanymi kierunkami emigracji zarobkowej są Niemcy, Wielka Brytania i Skandynawia.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Praca na platformie, czyli skandynawskie eldorado Polaków 450 m nad ziemią

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

19 kwi 2013 8:02


- Norwegowie mają ogromny niedobór inżynierów - mówi Grzegorz Lamot, który zajmuje się rekrutacją w firmie Globetek Engineering Resource. - Dlatego próbują przyciągnąć do siebie specjalistów z zagranicy.

Co oferują? Przede wszystkim atrakcyjne zarobki - najniższą stawką oferowaną inżynierowi za rok pracy w tym skandynawskim kraju jest 200 tys. zł. Nie mniej atrakcyjna jest opieka socjalna w Norwegii. Tam po prostu chce się wyjechać.

Ukryty cel

W norweskich stoczniach czy na platformach wiertniczych zatrudniane są całe grupy Polaków. Gdzieniegdzie tworzą się już nawet polskie struktury pracowników. Często jednak firmy mają jeszcze jeden cel ukryty w zatrudnianiu Polaków - chcą się przygotować na podbój polskiego rynku.

- Mam kontakt z dwoma norweskimi firmami, które po to szukały Polaków do pracy, żeby później (po przeszkoleniu) wprowadzili oni ich markę na polski rynek - mówi Lamot. - Jedna z tych firm, zajmująca się budową i modernizacją platform wiertniczych, kupiła już w Polsce duże biuro projektowe i zatrudnia do niego Polaków, bo chce, żeby to oni byli trzonem firmy we własnym kraju - oczywiście z technologią narzuconą przez Norwegów - tłumaczy.

Za co nas cenią?

Oprócz tego, że stanowimy tańszą kadrę, jesteśmy wykwalifikowani, a do tego mocno wyspecjalizowani - co na Zachodzie jest rzadkością - robimy więcej niż się od nas oczekuje.

- Znam taki przypadek: elektromechanik z Polski pracuje na stanowisku technika w firmie, która robi wozy opancerzone. Dostaje schemat od inżyniera, ale dostrzega w nim błędy. Co robi? Reaguje. Prosi kogoś o poprawę albo sam dokonuje korekty, bo wie, że zgodnie z otrzymanym planem podepnie coś źle. To wynika z jego wiedzy, doświadczenia i odpowiedzialności - mówi Wojciech Dreja, menedżer w Globetek. - Firmy w Wielkiej Brytanii preferowały (i to też mówiły po cichu) zatrudniać jako mechaników, tokarzy - generalnie ludzi od detalu - speców z Polski - opowiada.

W jednej z fabryk w Wielkiej Brytanii, do której rekrutowała Polaków firma Globetek Engineering Resource, wydajność wzrosła o 100 proc.

- Wynika to z tego, że Polacy znają swoje obowiązki. Kiedy już decydują się na wyjazd za granicę do pracy - naprawdę pracują, bo chcą zarobić - mówi Dreja. - Szkoda tylko, że na starcie daje się im niższe stawki, niż te proponowane lokalnym pracownikom - podkreśla.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.