Polska bez obcokrajowców się nie obejdzie. Musimy otworzyć się na imigrantów

Z prognoz wynika, że w latach 2008-2020 wzrost pracujących cudzoziemców w Polsce ma wynieść ok. 50 proc. To dobrze, bo zdaniem ekspertów, zatrudnienie cudzoziemców pozostaje na razie jednym z najbardziej efektywnych rozwiązań kadrowych, jakimi dysponują przedsiębiorstwa w Polsce.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Polska bez obcokrajowców się nie obejdzie. Musimy otworzyć się na imigrantów

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

10 lip 2014 6:00


– Stoimy przed koniecznością otwarcia się na zagranicznego pracownika, również spoza krajów UE. Jednocześnie potrzebujemy stworzenia przez państwo kompleksowej polityki migracyjnej, która przygotuje nasz kraj na to nowe zjawisko – uważa Monika Zaręba, specjalista ds. rynku pracy, Pracodawcy RP.

Jak przekonuje minister pracy, Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z wnp.pl, Polska jest na początku drogi przekształcania się z kraju typowo emigracyjnego w kraj emigracyjno-imigracyjny. – W latach 2006-2009 znacznie uproszczono formalności związane z uzyskaniem zezwolenia na pracę dla cudzoziemców, wprowadzono maksymalnie prostą procedurę zatrudnienia do 6 miesięcy. Efekty tych zmian widać już w statystykach. W latach 2008-11 liczba wydanych zezwoleń na pracę dla cudzoziemców wzrosła o 126 proc. – mówi.

Jak zauważa Andrzej Korkus, dyrektor zarządzający Agencji Pracy EWL, w interesie wszystkich grup jest przyciąganie do Polski osób z wysokimi kwalifikacjami oraz redukcja braków kadrowych w branżach sezonowych. – Możliwość zaspokojenia potrzeb kadrowych w zawodach na które jest w Polsce szczególne zapotrzebowanie stanowi kluczową wartość dodaną dla polskiej gospodarki, dlatego też pracodawcy tak chętnie sięgają po spawaczy z Ukrainy i informatyków z Indii – dodaje.

Spawacze z Ukrainy już zasilają Polski rynek pracy, m.in. w branży stoczniowej.  Wspomagamy się pracownikami z zagranicy. Cały czas działamy dzięki sile roboczej z Ukrainy, Wietnamu czy Korei. Obecnie pracuje dla nas ok. 300 Ukraińców – mówi Zdzisław Bahyrycz, pełnomocnik zarządu Stoczni Crist.

Jedni mają nadzieję, że konieczność przyjmowania obcorajowców do pracy jest tylko przejściowe, ale inni nie mają złudzeń, że to trend, który w kolejnych latach będzie się tylko umacniał i od którego nie ma odwrotu. Przykładem branża IT, która już walczy o informatyków. Tymczasem Komisja Europejska szacuje, że już w przyszłym roku na Starym Kontynencie może brakować nawet milion specjalistów IT. Skąd ich brać?

– Może się okazać, że każde miejsce na ziemi jest potencjalnym źródłem informatyków. Tyle tylko, że jeżeli cała Unia będzie faktycznie narzekała na ich brak, to konkurencję też będziemy mieli dużą. Niemcy czy Skandynawowie będą w stanie zapłacić więcej dżentelmenowi z Egiptu, który dla nich pracuje i tworzy oprogramowanie – mówi Michał Jaworski, dyrektor ds. strategii technologicznej w Microsofcie i wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.