Po Polsce krążą niezwykłe czarne listy pracowników. Są na nich dziesiątki tysięcy Polaków

• Nie tylko pracownicy tworzą czarne listy. Robią to także rekruterzy.
• Choć zazwyczaj nie mają one formalnego charakteru, to jednak są na nich dziesiątki tysięcy Polaków, i bywają pomocne.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Po Polsce krążą niezwykłe czarne listy pracowników. Są na nich dziesiątki tysięcy Polaków

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

13 lut 2017 13:26


Na czarnych listach rekruterów znajdują się kandydaci, których zachowanie jest zdaniem HR-owców niedopuszczalne. Takich osób nie chcą rekomendować partnerom.

- Firmy rekrutacyjne najczęściej nie mają formalnej czarnej listy, ale bazę kandydatów, z którymi mają kontakt. Posługując się analogią gry na boisku rekruter utrzymuje kontakt z „zawodnikami” pożądanymi przez pracodawców na rynku, wśród nich są także „rezerwowi”, czyli kandydaci, którzy potencjalnie mogą być wkrótce wśród głównych rozgrywających. „Zawodnicy zdyskwalifikowani” to kandydaci, którzy mają na koncie zachowania podważające ich wiarygodność – wyjaśnia Aleksandra Figura, team leader w firmie doradztwa personalnego People.

Czerwona kartka

Na czarną listę można trafić z różnych powodów. Zazwyczaj jednak przyczyny są poważne. Przykładowo może na nią zostać wpisana osoba, która zachowuje się agresywnie wobec rekruterów, przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną pod wpływem alkoholu, bądź bez uprzedzenia i bez wyjaśnienia nie pojawia się na umówionym spotkaniu rekrutacyjnym. Nieakceptowalny jest także brak kultury osobistej.

Na listę mogą trafić również kandydaci, którzy skłamali w CV lub w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej - przykładowo zawyżając swoje umiejętności lub podając nieprawidłowe informacje dotyczące dotychczasowego zatrudnienia.

- Każda firma może mieć inne praktyki, jednak zazwyczaj kandydat, który się nie zjawia na rozmowie rekrutacyjnej i po kilku dniach się nie usprawiedliwi, może sprawić wrażenie osoby nieodpowiedzialnej i nie szanującej czasu drugiej osoby a w szczególności przyszłego pracodawcy – komentuje Karolina Serwańska, prezes agencji ‎Polski HR International.

Na rynku pracy istnieje także inna, niepisana czarna lista, która wynika z obaw i preferencji pracodawców. Znajdują się na niej kandydaci wykluczeni, którzy potencjalnie mogą być świetnymi pracownikami, ale mają problem ze znalezieniem pracy. Jak zaznacza Aleksandra Figura są to najczęściej kandydaci 50 plus - głównie kobiety, wśród których spora część szuka zatrudnienia średnio przez ponad 2 lata. Również osoby nieaktywne zawodowo przez długi czas czy kobiety wychowujące dzieci i mające długą przerwę w pracy trafiają na tego rodzaju listę.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

10 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

mariusz 2017-08-20 17:45:25

gowork najgorsza firma o jakiej słyszałem w każdym biórze po cztery panie które nie robią nic tylko obcinają pensje na podstawie śmieciowych umów

IMHO 2017-02-15 18:46:04

@Zdziwiony Opinie na gowork są ogólnodostępne i firmy mogą prostować zawarte tam informacje lub na drodze prawnej rozprawić się z szerzeniem nieprawdy, chociaż to się nie zdarza bo to co pracownicy obecni i byli piszą na tego typu portalach to po prostu prawda. Natomiast w artykule jest mowa o tajnych listach danych osobowych przetwarzanych niezgodnie z prawem bez wiedzy i zgody tych osób.

Zdziwiony 2017-02-15 11:05:34

Nie wiem skąd to oburzenie - każdy może wystawić opinie Pracodawcy na GoWork, więc nie widzę problemu by Rekruter/Pracodawca stworzył sobie własną listę. No chyba że Kandydat jest święty i tylko firmy oraz rekruterzy są do obsmarowywania błotem, wtedy to spoko:P