Paradoks Polski Wschodniej: Ubóstwo i wysokie bezrobocie największymi problemami, a rąk do pracy i tak nie ma

Dwoma największymi problemami Polski Wschodniej jest ubóstwo i bezrobocie. Młodzi uciekają z regionu, a ci, którzy pozostają bez pracy, nie zawsze się do niej palą, kiedy ta pojawi się na horyzoncie. Co musiałoby się stać, żeby to się zmieniło? Jak odczarować Polskę Wschodnią?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Paradoks Polski Wschodniej: Ubóstwo i wysokie bezrobocie największymi problemami, a rąk do pracy i tak nie ma

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

29 wrz 2016 11:27


- Nie bezrobocie, a ubóstwo jest największym problemem Polski Wschodniej. Podlaskie jest jednym z biedniejszych regionów w UE – uważa Anna Naszkiewicz, wicemarszałek województwa podlaskiego.

Według danych GUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w 2015 r. w woj. lubelskim wynosiło 3702,90 zł, w woj. podkarpackim – 3530,86 zł, w woj. podlaskim – 3651,35 zł, w woj. świętokrzyskim – 3584,09 zł, a w woj. warmińsko-mazurskim – 3489,39 zł. Dla porównania, w woj. mazowieckim – 5107,56 zł brutto, w woj. pomorskim – 4149,29 zł brutto, a w woj. śląskim – 4225,99 zł.

- Potrzebujemy miejsc pracy, ale takich, które będą gwarantowały godne wynagrodzenie. W naszym województwie (podlaskie, przyp.red.) większość wynagrodzeń jest w okolicach najniższej krajowej – stwierdza Janina Mironowicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.

Janina Mironowicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku. (fot. PTWP) Janina Mironowicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku. (fot. PTWP)

Również Jan Borawski, wiceprezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku uważa, że to właśnie ubóstwo jest największym problemem regionu. – Jesteśmy biedni i stajemy się coraz bardziej biedni, dlatego że pozwalamy sobie na ucieczkę naszego kapitału, i to kapitału szeroko rozumianego: ludzkiego, bo wyjeżdżają stąd młodzi ludzie oraz kapitału finansowego, ponieważ dostajemy ogromne środki, ale te środki nie dają widocznych efektów – mówi.

- Poza tym, przyszły do nas duże pieniądze na inwestycje, ale one też w większości przypadków od nas wyszły, ponieważ te wszystkie sztandarowe inwestycje na naszym terenie są realizowane przez zagraniczne firmy. Lokalny przedsiębiorca nie jest w stanie wygrać przetargu, co najwyżej może zostać podwykonawcą, i to jeszcze nie zawsze w tej pierwszej linii – dodaje Borawski.

Jak zauważa Anna Naszkiewicz, procedura przetargowa przyjmuje kryterium najniższej ceny i tak jest niestety w wielu przypadkach. – To jedna z najgorszych ustaw (prawo zamówień publicznych, przyp.red.), jaka zdarzyła się w naszym prawodawstwie – mówi. – Wiadomo, że nie można wpisać do procedury, że przedsiębiorca lokalny ma być premiowany dodatkowymi punktami – dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Tata 2016-09-30 13:19:36

No niestety młodzież się wycwaniła, po co tyrać fizycznie jak można siedzieć za biureczkiem i przekładać papierki, a wypłatka niewiele mniejsza od tego pracownika 'fizycznego". Niestety za mało zarabiają pracownicy pracujący w produkcji, bedą ludzie do produkcji przy wynagrodzeniu do ręki 5 000,00zł i wraz z pełnym ubezpieczeniem oraz innymi dodatkami socjalnymi. pozdrawiam

Karlos 2016-09-30 13:03:14

A h... z tą polską wschodnią... tyle była potrzebna żeby tanią siłę roboczą do "lepszych" miejsc ściągnąć... Wypchneli swoja kadrę zamiast o nich zadbać to nich sobie radzą

Jasiek43 2016-09-29 15:20:49

Polak za 1500 zł nie chce pracować a Ukrainiec tak.