Okiem rekrutera: List motywacyjny to marketing. Kandydaci o tym zapominają

HR-owcy zgodnie twierdzą, że list motywacyjny jest wizytówką kandydata i może o nim wiele powiedzieć. Dlaczego zatem rekrutowani nie chcą go pisać, a rekruterzy są zmęczeni jego czytaniem?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Okiem rekrutera: List motywacyjny to marketing. Kandydaci o tym zapominają

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

14 lip 2016 13:49


Do niedawna list motywacyjny był jednym z obowiązkowych dokumentów podczas rekrutacji. Na jego podstawie rekruterzy dokonywali wstępnej selekcji nadesłanych aplikacji, decydując, który z kandydatów zostanie zaproszony na rozmowę rekrutacyjną. Dzięki jego zawartości mogli wywnioskować powody, dla których kandydat jest zainteresowany pracą w danej firmie, a także czy spełnia wymogi związane z obowiązkami na danym stanowisku.

Czytaj też: Jak napisać dobry list motywacyjny? 10 rzeczy, które musisz wiedzieć

– List motywacyjny zawsze był traktowany jako integralna część odpowiedzi na ogłoszenie o pracę – mówi Anna Czyż, business manager Hays Poland. – Umożliwiał kandydatowi przedstawienie, w jaki sposób posiadane przez niego kompetencje oraz doświadczenie mogą przełożyć się na sukces w nowym miejscu pracy. To cenna forma komunikacji, za pomocą której kandydat mógł przekonać pracodawcę do kontaktu – dodaje.

Obecnie coraz mniej pracodawców wymaga listu motywacyjnego w rekrutacji. – W ciągu ostatniego miesiąca na jednym z portali rekrutacyjnych spośród 350 stanowisk administracyjnych tylko w przypadku 50 ofert wymagany był list motywacyjny – mówi w rozmowie z Newseria.pl Agata Naklicka, team leader temporary recruitment w Grafton Recruitment Polska.

Mimo malejącej popularności, dla wielu rekruterów listy motywacyjne wciąż stanowią istotny element wstępnej selekcji kandydatów. Dlaczego zatem pracownicy niechętnie je piszą?

Zaprzepaszczone szanse na pracę

Wielu kandydatów nie przepada za tą formą komunikacji, niejednokrotnie z niej rezygnując. Rekrutowani są przekonani, że HR-owcy nie czytają listów motywacyjnych. To błędne myślenie. Jeśli w ogłoszeniu pojawia się ów wymóg, HR-owiec sięga po nadesłane dokumenty. Bardzo często czyta tylko wybrane listy – te, które dołączone są do najciekawszych CV. Na skrzynkę mailową rekrutera trafia 100 czy 200 aplikacji, dlatego nie jest on w stanie przeczytać wszystkich – wówczas potrzebna jest selekcja.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA