Odrealnione oczekiwania młodych nie wzięły się znikąd

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Odrealnione oczekiwania młodych nie wzięły się znikąd

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

20 gru 2013 6:00


Jedni próbują odpowiadać na kaprysy młodych, apelując do nich. „Nie ograniczajcie się do skonsumowania sukcesów waszych rodziców, nie „bujajcie się" latami po kolejnych kierunkach studiów po to, by opóźnić wejście na rynek pracy" - pisał niedawno w liście do młodego pokolenia Artur Skiba, prezes Antal International.

Wbrew przeciwnościom losu zachęcał do inicjatywy: „Nie możecie zmusić pracodawcy, żeby was zatrudnił od razu po studiach za wysoką stawkę, oferując umowę na czas nieokreślony. Możecie narzekać na to i załamywać ręce i w wieku 30 lat żyć na łasce coraz starszych rodziców albo pogodzić się z tym, w jakich czasach żyjecie, zacisnąć zęby i iść nawet na bezpłatny staż".

Inni zamiast apelu rekomendują dialog i edukowanie. - Jeśli aspiracje młodych są odrealnione - trzeba im to uświadomić. Jak? Należy powiedzieć, jakie są fakty. Nie należy krytykować młodego człowieka, uznając, że pozjadał wszystkie rozumy, bo prawdopodobnie na jego miejscu pracodawca też chciałby zarabiać duże pieniądze - mówi Adam Dębowski, psycholog biznesu i coach z Instytutu Liderów Zmian.

Jego zdaniem młodych trzeba uświadamiać, edukować, a nie krytykować. Jak zatem rozmawiać z młodym pracownikiem, który ciągle buja w obłokach?

- Rozumiem, twoje ambicje i cieszę się, że chciałbyś osiągnąć tak dużo, ale z mojego doświadczenia wiem, że rynek wygląda obecnie tak, a nie inaczej, że osoby na twoim stanowisku zarabiają tyle i tyle, a żeby zarabiać tyle, powinieneś osiągnąć to i to, czyli po prostu tłumaczyć - proponuje Dębowski.

Według Moniki Blazejewicz, Randstad Finance Senior Consultant, edukacja na temat możliwości rynku pracy jest jedynym możliwym sposobem, aby zmieniać mentalność młodych pracowników, którzy na końcu i tak muszą wykazać się chęcią, aby zaakceptować to, jaka jest rzeczywistość i to, co przyszłość zawodowa może dla nich nieść.

- Pracodawca powinien edukować swoich przyszłych pracowników dzięki przedstawianiu klarownej ścieżki rozwoju, jaka może być w organizacji. Dziś decydujesz się na to, my uczymy cię tego i tamtego, a jutro możesz być w takim i takim miejscu - mówi.

Czemu pracodawca miałby w ogóle podejmować wysiłek edukowania młodego człowieka, który przychodzi do niego z roszczeniową postawą, skoro na jego miejsce może znaleźć pięć innych osób, nawet z tego samego pokolenia - bo problem ten, jak podkreślają eksperci, nie dotyczy całej generacji stojących na starcie kariery młodych, którzy mimo wszystko twardo stąpają po ziemi i zdają sobie sprawę z realiów panujących na rynku pracy?

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

4 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

revers 2013-12-26 17:24:34

sami specjaliści..... eksperci.... ojej! a problem sie nasila i szkodzi społecznie. Młodzi beda pracowac na nasze emerytury, więc powinnismy dbac o nich, to chyba oczywiste, co?
Gdzie jest PLANOWANIE KARIER na etapie ponadgimnazjalnym? gdzie jest profesjonalne DORADZTWO ZAWODOWE, PERSONALNE ??? nie ta maskarada pedagogiczna gdzie pedagog robi drugi fakultet i odwala pańszczyznę, zdziwionym głosząc że młodzez ma gdzies doradztwo zawodowe (wcale sie im nie dziwię) gdzie WŁASCIWA DIAGNOSTYKA młodego człowieka, aby wyberał swiadomie, zgodnie z naturalnymi cechami i predyspozycjami? gdzie współpraca i własciwa komunikacja pomiędzy urzedami, szkołami, instytucjami, ministerstwem edukacji, pracy, przedsiebiorstwami, uczelniami??? .... dopóki najwazniejsze będą statystyki i bieżąca kasa, dopóty małe szanse na duze zmiany.. a jest tyle prostych rozwiazań... wystarczy sie wziac do roboty, a szczególnie ci którzy sa za to odpowiedzialni,
... młody człowiek, świadomy siebie i praw, procesów i zalezności w rozwoju zawodowym, skupi się na długofalowej pracy i osiaganiu swoich celów, a nie na zysku chwili, mżonkach i irracjonalnych oczekiwaniach które maja swoje zródło także w tym co mu "sprzedano" , co zaobserwował.... Problemy należy rozwiazywac u źródła, a nie sie po nich slizgać, Moze warto pokazac własciwa drogę na dobrych przykładach, zamiast ściemniać ?? Mam wrażenie że niektórzy decydenci zapomnieli czemu faktycznie winna słuzyc ich praca.. moze to tez kwestia mentalności..?

bujacie w obłokach 2013-12-23 13:55:36

W artykule przedstawiono obecnie powszechne zjawisko - młody człowiek po studiach, zwykle z minimalnym doświadczeniem chciałby otrzymywać umowę o pracę na czas nieokreślony, benefity, elastyczny czas pracy i pensję kilku - kilkunastu tysięcy na rękę.

Drodzy, zrozumcie, że pracodawca nie jest organizacją charytatywną i to, że skończyliście dwa kierunki i znacie 3 języki - praktycznie NIC da pracodawcy nie znaczy. Liczy się doświadczenie, postawa, uczciwość, zaangażowanie i umiejętne wycenienie swoich możliwości.

Jasio-bezrobotny - jak rozumiem, poszukujesz pracy i swoje frustracje wylewasz tutaj zamiast realnie pomyśleć o swojej sytuacji ?

Nikt nikogo zatrudniać na siłę nie będzie - na większość stanowisk poszukuje się osób z doświadczeniem a studenci czy absolwenci bez tego mogą czekać na ofertę życia za 10 tyś na rękę.

jasio_bezrobotny 2013-12-20 16:43:01

Drogi autorze z PulsHR.pl, Twoje poglądy oraz poglądy cytowanych specjalistów dowodzą przerażającej głupoty. Po pierwsze nie zauważasz faktu, że ci, których określasz nazwą praco-dawcy, są w istocie praco-biorcami. Praco-dawcą może być jedynie ten, kto oferuje swój nadmiar energii pracy do zagospodarowania przez zatrudniającego. Pozostając w tej konwencji, Twój „praco-dawca” jest w gruncie rzeczy praco-biorcą a pracownik , czyli praco-biorca, jest w gruncie rzeczy praco-dawcą. Odwracanie znaczenia pojęć to dość powszechne zjawisko. Zajrzyj sobie do kodeksu pracy i innych marksistowskich ustaw albo posłuchaj bełkotu współczesnych związkowców, którzy dali się „wykiwać” przez twórców „nowej europejskiej rzeczywistości”.
Tak więc jeśli idzie o edukację drogie środowisko HR, to chyba przyszedł czas na Was.
Po drugie, drogi i wielce szanowny autorze, przedstawicielu środowiska HR, może wyjaśnisz na tym forum nam, niedouczonym prostakom, co to jest praca? Aha, niejako przy okazji podaj jakąkolwiek, byleby pozbawioną kretynizmów upowszechnianych przez uczonych w mowie i piśmie, definicję rynku pracy oraz definicje organizacji i definicję rozwoju. A wszystko po to aby nas przekonać, że wiesz o czym piszesz.
Przyjmij do wiadomości, że to co tutaj piszesz odczytuję jako działalność mającą na celu pacyfikowanie ludzi wykształconych i urabianie tej - Twoim zdaniem (usunięto) - dla potrzeb równie nierozumnych (w większości) środowisk zatrudniających zarówno z sektora prywatnego, jak i z sektora publicznego. W razie kłopotów z pojmowaniem rzeczywistości, zajrzyj na r-point.org . Tam piszą jasno o co tutaj chodzi. Jeśli i to Ci nie pomoże, to zgłoś się do „specjalistów” zajmujących się neurolingwistycznym programowaniem mózgów lub -co na jedno wyjdzie- zgłoś się o pomoc do kliniki psychiatrycznej. Efekt będzie ten sam.

REKLAMA