Najpierw profil bezrobotnego, potem praca

Za dwa miesiące ma dojść do reformy urzędów pracy. Jednym z jej założeń jest profilowanie osób bezrobotnych, tymczasem nie ma jeszcze wypracowanego narzędzia, według którego pośredniaki miałyby dokonywać profilowania. Bezrobotni jeszcze dłużej będą czekali w kolejce za pracą?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Najpierw profil bezrobotnego, potem praca

PODZIEL SIĘ


Autor: Przegląd prasy/ Dziennik Gazeta Prawna

18 gru 2013 10:48


Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", bezrobotni mają zostać podzieleni na trzy grupy: aktywnych, wymagających wsparcia i oddalonych od rynku pracy. Wciąż jednak nie podjęto decyzji, jak tego rozróżnienia dokonać. Urzędy testują obecnie różne wersje kwestionariuszy.

Jak podaje dziennik, wszyscy aktualni bezrobotni będą musieli zostać sprofilowani w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie ustawę. - W ciągu pierwszego półrocza 2,5 tys. doradców będzie musiało sprofilować ok. 2,1 mln bezrobotnych. Przy takim obciążeniu pracą istnieje ryzyko, że urzędnicy będą dokonywać tego w sposób powierzchowny - mówi dla "DGP" Łukasz Komuda, ekspert Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

Oznacza to również, że bez dodatkowych pracowników w pośredniakach, bezrobotni dłużej będą czekać na oferty pracy, bo urzędnicy skupią swoje działania na profilowaniu, a nie poszukiwaniu miejsc zatrudnienia dla bezrobotnych - alarmuje "DGP".

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
  • Katowice 15 listopada 2017

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

jazz 2014-01-01 15:25:43

a więc na jednego doradce przypada 840 osób, niech tylko 10 dziennie przyjmie, to mamy maks 3,5 m-ca pracy, mając na uwadze profile (aktywnych, wymagających wsparcia i oddalonych od rynku pracy) nie będzie to skomplikowany proces. Obecnie były chyba dwa profile: bezrobotny i długotrwale bezrobotny. (fatalny podział nowy i stary służący raczej statystyce, nie zaś realnej naprawie problemu) Co wyniknie z takiego podziału? po za kolejna produkcja makulatury i wytworzenia złudzenia postępu? Ryzyko o którym Pan w artykule wspomina, jest zjawiskiem raczej szerokim i to już od wielu lat (powierzchowna realizacja zadania) Więc takie raczej bicie piany, i kosztowna dłubanina w obszarach mało progresywnych, no ale zawsze jest argument aby zwiększyć zatrudnienie w urzędach pracy, i jakiś chwilowy patent na rozładowanie bezrobocia wśród młodych (półroczne staże dla nibydoradców) Z doświadczeń i obserwacji mogę dodać że jakby niektórzy urzędnicy w UP bardziej brali sobie do serca obowiązki i czuli misje w tym a nie odwalali pańszczyznę, byłoby sprawniej, szybciej, efektywniej, taniej.....