Mimo fatalnych statystyk fabryki i centra usług wciąż w Polsce powstają

Globalny kryzys zaostrzył walkę o pozyskanie kapitału, o zagraniczne inwestycje. W wielkiej wojnie Polska jest po stronie wygranych. Nie tylko potrafiliśmy zdobyć znaczące przyczółki, ale także je utrzymać.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Mimo fatalnych statystyk fabryki i centra usług wciąż w Polsce powstają

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl

wnp.pl

29 lip 2014 12:38


Polska znajduje się na piątym miejscu w Europie i na trzynastym na świecie w rankingu państw, które będą najatrakcyjniejszymi lokalizacjami inwestycji w ciągu najbliższych dwóch lat. Tak wynika z World Investment Report 2014, przygotowanego przez Konferencję Narodów Zjednoczonych do spraw Handlu i Rozwoju (UNCTAD). Osiągnięcie tym cenniejsze, że jesteśmy jednym z pięciu krajów europejskich (i jedynym z regionu) w pierwszej dwudziestce.

Na dodatek pozycję tę zdobyliśmy mimo nie najlepszych warunków zewnętrznych. O ile bowiem świat powoli wychodzi z kryzysu, o tyle Europa wciąż tkwi w inwestycyjnym dołku. Poziom BIZ w Unii, zarówno jeśli chodzi o przyjmowanie inwestycji, jak i ich eksport, jest cztero-, pięciokrotnie niższy niż w przedkryzysowym roku 2007. A ponieważ gros tych, które napływają do nas, pochodzi właśnie z UE, sukces jest tym większy.

Zeszłoroczne zestawienia wyglądają fatalnie. Według NBP nastąpił nawet odpływ kapitału w wysokości 6 mld dol.

- Statystyki statystykami, a fabryki i centra usług wciąż w Polsce powstają - mówi Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor Departamentu Inwestycji Zagranicznych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Zdaniem eksperta ONZ prof. Zbigniewa Zimnego, ów odpływ kapitału to w dużej mierze efekt wyboru metody obliczeń. NBP ujął w swoich zestawieniach na przykład inwestycje typu greenfield, przepływy inwestycji portfelowych czy też tak zwany kapitał w tranzycie. Do bezpośrednich inwestycji zagranicznych wlicza też przepływy kapitałowe tak zwanych Jednostek Specjalnego Przeznaczenia (Special Purpose Units), które na zlecenie korporacji macierzystej, dokonują zagranicznych transferów funduszy, by optymalizować wielkość zobowiązań podatkowych. A ponieważ spełniają one kryteria definicji BIZ, także są rejestrowane w statystykach. Zatem, w związku z tym, że ów "nieprodukcyjny odpływ kapitału" wyniósł w 2013 r. ponad 12 mld dol. - możemy szacować nasze inwestycje na 6 mld dolarów "na plusie".

Paweł Tynel, dyrektor zespołu usług i dotacji inwestycyjnych EY, przestrzega jednakże, by nadmiernie nie ekscytować się samymi liczbami:

- Oczywiście, im więcej kapitału napływa, tym lepiej, ale ważne również, co z tego wynika. Istotne jest choćby to, ile dzięki nim powstało miejsc pracy. Z czternastoma tysiącami, których przybyło nam w wyniku zawartych w ubiegłym roku umów inwestycyjnych, Polska jest europejskich liderem.

Cały artykuł czytajtu

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA