Kiedy zobaczymy poprawę na rynku pracy?

Tylko sześć procent przedsiębiorstw planuje do końca roku podnieść pensje pracownikom - wynika z opublikowanego wczoraj raportu Narodowego Banku Polskiego na temat kondycji polskich firm. Te dane doskonale tłumaczą to, dlaczego - chociaż ekonomiści coraz więcej mówią o poprawie w polskiej gospodarce - nie odczuwamy jej na razie w swoich kieszeniach.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kiedy zobaczymy poprawę na rynku pracy?

PODZIEL SIĘ


Autor: Money.pl

17 paź 2013 13:39


- To prawda, że gospodarka najgorsze ma już za sobą - przyznaje w rozmowie z Money.pl Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomista PKPP Lewiatan. - Nie oznacza to jednak, że firmy już wykorzystują maksimum swoich możliwości i potrzebują zatrudniać nowych pracowników. Na taki moment musimy jeszcze poczekać.

Słowa ekonomistki Lewiatana potwierdziły wczorajsze dane Głównego Urzędu Statystycznego na temat wynagrodzeń i zatrudnienia. Okazało się, że kolejny miesiąc z rzędu mieliśmy do czynienia ze spadkiem liczby miejsc pracy w przedsiębiorstwach: we wrześniu zatrudnienie w firmach było o 0,3 procent niższe w porównaniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku. Optymiści zapewne dopatrzą się w tych informacjach tego, że spadek zatrudnienia hamuje. A to oznacza, że firmy znów zaczną tworzyć nowe miejsca pracy.

Czytaj też: Rynek pracy w punkcie zwrotnym

Analitycy NBP odnosząc się do poprawy w gospodarce użyli nawet sformułowania, że wśród przedsiębiorców jest to postawa życzeniowa: Moment ten jest odsuwany w czasie z kwartału na kwartał, przez co długookresowe prognozy wydają się bardziej postawą życzeniową firm niż elementem realnej i rzetelnej oceny zmian sytuacji na rynku - czytamy w raporcie NBP.

Te lepsze nastroje w firmach można też zaobserwować dzięki wskaźnikom PMI. Wynik powyżej poziomu 50 punktów sugeruje, że przedsiębiorcy spodziewają się poprawy. Ale wcale nie znaczy to przecież, że od razu pójdzie za tym wzrost liczby miejsc pracy.

Ekonomistka PKPP Lewiatan wskazuje, że sytuacja na rynku pracy w Polsce mogłaby być lepsza, gdyby firmy miały większe możliwości korzystania z tzw. elastycznego czasu pracy. Nie bez znaczenia jest również to, że chociaż optymizm rośnie, to realna wartość zamówień tak naprawdę stoi w miejscu.

Podobnie możemy interpretować wczorajsze informacje GUS na temat wzrostu średnich wynagrodzeń w firmach. W porównaniu do września ubiegłego roku pensje były zdaniem urzędników wyższe o 3,6 procent. Jeżeli pomniejszymy ten wzrost o ostatni odczyt inflacji, to okaże się, że realnie wynagrodzenia wzrosły o zaledwie 2,6 procent, czyli w sposób praktycznie nieodczuwalny w kieszeniach.

- Trzeba pamiętać o tym, że wzrost płac nie dotyczy oczywiście wszystkich branż. Również skala podwyżek nie wszędzie jest ta sama. Widać jednak, że dynamika realnych wynagrodzeń stopniowo rośnie, a to pozwala na to, by być ostrożnym optymistą - mówi w rozmowie z Money.pl Paweł Radwański, analityk z Raiffeisen Polbank.

O widocznej poprawie w gospodarce będzie można mówić wtedy, gdy za wzrostem zatrudnienia i płac pójdą też rosnące wydatki konsumentów, a także większa skłonność do tego, by zaciągać kredyty. Z kolei w przypadku przedsiębiorstw o wyraźnej poprawie będzie można mówić, gdy nie tylko te największe, ale również małe firmy zaczną w znacznie większym stopniu decydować się na nowe inwestycje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA