KGHM: Górników będą zastępować maszyny

Według zarządu Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi spółka musi stawiać na innowacyjność. Im głębsze pokłady miedzi, tym większe ryzyko wypadku. Pod ziemią coraz częściej pracować będą maszyny, nie górnicy.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

KGHM: Górników będą zastępować maszyny

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl

wnp.pl

15 wrz 2015 13:39


- Dla takiej firmy, jak KGHM, innowacje są przymusem. Dzięki nim możemy być bardziej konkurencyjni - podkreśla Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź. Zdaniem prezesa to z jednej strony większe bezpieczeństwo, z drugiej wymierne oszczędności.

Dlaczego warto wdrażać strategię polegającą na wycofywaniu pracowników z miejsc, gdzie wydobywana jest ruda? Oczywiście kwestia kosztów jest bardzo ważna, ale nie da się o nich mówić bez kwestii bezpieczeństwa.

To prawda, ze górnicy mogą wydobywać rudy miedzi z głęboko zalegających pokładów. Już obecnie tak się dzieje. Tyle, że oprócz kosztów pracy rośnie coś, z czym szefowie KGHM nie mogą się zgodzić - rośnie także ryzyko wypadku.

Prawda górnicza jest bowiem prosta: im głębiej schodzimy z wydobyciem, tym rośnie zagrożenie. O ile np. z problemem wzrostu temperatury umiemy sobie poradzić to dużo trudniej przeciwdziałać problemom, których jeszcze nie znamy. A takie się pojawiają, bo wraz z większą głębokością wydobycia pojawiają się nowe zagrożenia. 

Górnicy-specjaliści będą kierować maszynami

Jak więc może w przyszłości wyglądać kopalnia KGHM? Zamiast tysiąca górników pod ziemie zjedzie stu, może dwustu. Wszystko wskazuje na to, że ze względu na możliwe ryzyka i wysoką temperaturę będą przebywali w wydzielonych częściach zakładu. Wydaje się, że dostępne normalnie dla ludzi będzie tylko podszybie i kilka najbliższych komór. Zarządzanie pracą będzie polegało na skierowaniu do konkretnych robót zrobotyzowanych maszyn i urządzeń. Górnicy przyszłości będą nim kierować, a ogląd sytuacji zapewni im podgląd telewizyjny.

Oczywiście z punktu widzenia załogi proponowane rozwiązania mogą budzić pewne kontrowersje. Większa automatyzacja procesów wydobycia oznaczać będzie zmniejszenie zatrudnienia wśród górników. Co więcej tymi ostatnimi w rzeczywistości byliby wysokiej klasy automatycy, specjaliści z zakresu robotyki i mechatroniki. Oczywiście pozostaliby specjaliści zajmujący się zagospodarowaniem złóż, planowaniem wydobycia, czy też geolodzy. Ale za trzydzieści lat, bo kopalnia miałaby zacząć działać w 2045 roku, ich praca miałaby inne oblicze. 

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA