Holandia bliższa nam niż Niemcy

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Holandia bliższa nam niż Niemcy

PODZIEL SIĘ


Autor: ang

27 cze 2013 17:30


Jak wynika z danych tego serwisu, użytkownicy szukający pracy za granicą najczęściej wybierają propozycje z Holandii (w okresie styczeń-maj tego roku 36 proc. z nich aplikowało na oferty z tego kraju) i w Niemczech (23 proc.), a także w Wielkiej Brytanii, ale zdecydowanie rzadziej niż kiedyś (14 proc.). Dużo mniejsze zainteresowanie jest takimi kierunkami, jak Skandynawia (w tym głównie Norwegia) czy Francja. Internauci bardzo rzadko szukają natomiast pracy w krajach, które mają obecnie problem z dużym bezrobociem, jak Włochy czy Hiszpania.

Holandia od dawna jest jednym z najbardziej popularnych kierunków emigracji zarobkowej Polaków, ale tak duże zainteresowanie pracą w tym kraju może być zaskakujące, szczególnie jeśli przyjrzymy się podaży zagranicznych ofert pracy. Liderem są tu zdecydowanie Niemcy. W tym roku, do końca maja, pracodawcy z tego kraju opublikowali w serwisie Pracuj.pl prawie 750 ofert, podczas gdy firmy z Holandii blisko trzykrotnie mniej.

Taka sytuacja nie dziwi jednak Marcina Ciupki z firmy VPU Polska, specjalizującej się w rekrutacji pracowników do Niderlandów: - Wybór Holandii, jako kraju będącego celem wyjazdów do pracy, wynika głównie z mniejszej bariery językowej, w tym państwie bowiem powszechniej mówi się po angielsku. Z kolei pracodawcy z Niemiec częściej wymagają znajomości ich języka. Ekspert zwraca również uwagę na większą otwartość Holendrów na przyjezdnych, co wynika z ich historii.

Z wnioskiem dotyczącym znajomości języków zgadza się również Rafał Mroziewski z Agencji Pracy Mondi: - Holendrzy, są bez porównania bardziej elastyczni. Poza urzędowym językiem niderlandzkim akceptują bez problemu osoby władające językiem niemieckim lub angielskim, a biorąc pod uwagę dane GUS, według których 21 proc. Polaków mówi po niemiecku a 34 proc. po angielsku, ma to ogromne znaczenie. Dodatkowo często firmy produkcyjne czy rolnicze zatrudniają jednego dobrego brygadzistę lub majstra, który zna komunikatywnie jeden z tych języków, a następnie dają mu do nadzoru Polaków, którzy nie muszą już znać języków obcych. To on ponosi pełną odpowiedzialność - często za duże projekty czy działy produkcji. W Niemczech takie rozwiązanie stosuje się zdecydowanie rzadziej, najprawdopodobniej głównie ze względu na to, że nasi zachodni sąsiedzi nie lubią przekazywać zarządzania obcokrajowcom.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA