Friendhunting, czyli praca po znajomości

Pracownicy rekomendują pracodawcy osoby, które znają, a ten, jeśli którąś z nich zatrudni, nie waha się nawet za to zapłacić. To friendhunting – rekrutacja z polecenia.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Friendhunting, czyli praca po znajomości

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

28 lis 2013 6:00


Czy to dobry sposób na pozyskiwanie nowych pracowników? Czy raczej wciąż kojarzy się z załatwianiem pracy znajomym?

- Znaczenie rekrutacji z polecenia doceniło w naszym kraju ponad pięćdziesiąt procent większych spółek polskich i zagranicznych, a skuteczność tej metody potwierdza cztery piąte pracodawców - mówi Mikołaj Szwochert, project manager w portalu YoungPro.pl, który opublikował w październiku raport społeczny "Rekrutacja z polecenia".

Najczęściej po tę metodę sięgają firmy z branż, w których najtrudniej pozyskać ludzi do pracy. To dość popularne rozwiązanie, np. w IT, gdzie brakuje specjalistów i każdy kanał rekrutacji może się okazać na wagę złota.

- Polecający pracownik może znać więcej osób mających wymagane kompetencje, np. ze studiów lub poprzedniego miejsca pracy. A firmie podczas normalnego procesu rekrutacji może być trudniej dotrzeć do poszukiwanej osoby, bo być może ona w ogóle nie szuka pracy. Tymczasem osoba polecająca w pozytywny sposób może zachęcić ją do wzięcia udziału w procesie rekrutacji - mówi Paulina Pańka, menedżer projektów konsultingowych w Human Solutions for Business. Dla firmy

Rekrutacja z polecenia, czyli praca po znajomości?

Ze zjawiskiem załatwiania pracy mamy do czynienia wtedy, kiedy pracodawca jest przekonywany do zatrudnienia osoby, niekoniecznie mającej odpowiednie wykształcenie i doświadczenie zawodowe

- Zwykle taki kandydat nie przechodzi pełnego procesu rekrutacji oraz bywa, że tworzy się specjalnie dla niego nowe stanowisko pracy. Natomiast rekrutacja z polecenia jest metodą, która opiera się na sieci kontaktów biznesowych - mówi Mikołaj Szwochert.

Podkreśla również, że polecenie nie jest jednoznaczne z zatrudnieniem. Rekomendowana osoba przechodzi pełny proces rekrutacji oraz okres próbny. - Tutaj nie ma taryfy ulgowej - dodaje.

Tak jest taniej

W Polsce friendhunting jest dość popularny i stanowi niejednokrotnie pierwszy kanał rekrutacji.

- Firmy decydują sie na wypuszczenie informacji o poszukiwanym pracowniku na zewnątrz, np. przez ogłoszenie rekrutacyjne dopiero wtedy, gdy friendhunting nie przyniesie efektów - zauważa Paulina Pańka.

Posiłkowanie się kontaktami swoich pracowników w procesie rekrutacyjnym to dla firm o wiele tańsze rozwiązanie, nawet jeśli decydują się za to płacić. W Stanach, w firmie konsultingowej Integrated Project Management, można za zwerbowanie nowego pracownika otrzymać nawet 5 tys. dolarów.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Marek 2013-11-28 18:32:28

Dobre.Tylko w Polsce to w większości przypadków jest na odwrót.Jak pracownik chce aby zatrudniono kogoś z rodziny to musi "zapłacić" - kasa,lojalka,kilka donosów.

REKLAMA