Firmy zatrudniają inżynierów prosto z uczelni, mimo że oni jeszcze niewiele potrafią

Walka o inżynierów toczy się w Polsce w każdej branży. Firmy decydują się na zatrudnianie świeżo upieczonych absolwentów, mimo że muszą się oni jeszcze wiele nauczyć.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Firmy zatrudniają inżynierów prosto z uczelni, mimo że oni jeszcze niewiele potrafią

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

24 mar 2015 5:01


– Jeszcze w latach 2005-2010 pozyskać inżyniera nie było trudno. Teraz to prawdziwe wyzwanie – mówi Aleksandra Zwolnik-Kluba z firmy Mentor Graphics.

Podkreśla, że w ostatnich latach na rynku zrobiło się ciasno. Pojawiło się wiele firm, które potrzebują inżynierów – informatyków, konstruktorów, elektroników itp. Żeby zlikwidować wakaty, szukają specjalistów już na uczelniach.

– Od 2005 r. współpracujemy z Politechniką Śląska i stąd pozyskujemy inżynierów. Zatrudniamy ponad 200 osób, z czego 90 proc. załogi stanowią osoby, które skończyły studia właśnie na tej uczelni – mówi Aleksandra Zwolnik-Kluba. – Staramy się nawiązywać kontakt ze studentami drugiego czy trzeciego roku studiów. Organizujemy kursy, uczestniczymy w targach pracy, oferujemy staże.

Niestety, oczekiwania pracodawców nie są zbieżne z tym, jak wygląda kształcenie na uczelniach wyższych, stąd i tak muszą młodego inżyniera jeszcze wiele nauczyć. Największym problemem najczęściej jest brak praktyki.

– Jestem zdecydowanie za dualnym systemem nauczania, który połączy w końcu teorię, którą mamy na studiach, a która w moim odczuciu jest czasem aż nadto rozbudowana, z praktyką – mówi Justyna Lipska, specjalista ds. rekrutacji i marketingu personalnego Rehau. – Ale nie o taką praktykę mi chodzi, że dzwonią do mnie studenci i mówią „Proszę pani, ja muszę mieć dwa tygodnie praktyki, bo muszę mieć wpis”. Chodzi o to, żeby student, idąc na praktyki miał szansę praktycznego poznania swojego zawodu – dodaje.

Jak zwracają uwagę pracodawcy, problemem jest nie tylko brak praktyki u studentów, ale też u profesorów, którzy przekazują im wiedzę. – Moim zdaniem nie tyle chodzi o system nauczania, co o wiedzę profesorów. Dobrze by było, żeby na uczelniach było więcej praktyków albo przynajmniej profesorów, którzy na co dzień interesują się nową technologią i są w stanie sprzedać ją swoim studentom – uważa Daria Rabenda, specjalista ds. personalnych i komunikacji wewnętrznej w Hager Group.

Ponadto, jak zauważa Tomasz Kamiński z firmy Landster Business Development Center, uczelnie, tworząc program studiów, sugerują się tym, kogo mają w swojej kadrze. – Zaobserwowaliśmy, że propozycje programów na uczelniach wynikają z tego, w czym dana osoba się specjalizuje. Jak to jest koło zębate, to w większości wykładowca będzie opowiadał o kole zębatym – mówi.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Adrian 2015-03-25 15:25:49

Szukacie praktyk, na których możecie rozwijać swoje pasje? Nie boicie się wyzwań? Jako uczestnik X edycji Letnich Praktyk Badawczych, polecam udział w ciekawym przedsięwzięciu.
Jeżeli, tak jak ja, chcieliście realizować projekty dla przemysłu, wiedzieć, że wasza praca zostanie przez kogoś doceniona, to właśnie te praktyki są dla was.
Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie: praktyki.ibspan.waw.pl
Rekrutacja wciąż trwa. To może być szansa dla Ciebie!

REKLAMA