Demografia zmieni rynek pracy. Kto na tym straci?

- Nikt nie oczekuje, by policjant do końca życia pracował w policji. Niech się przekwalifikuje. Bezemerytalnie - zachęca Maciej Bukowski, prezes Instytutu Studiów Strukturalnych, w rozmowie z Jackiem Ziarno.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Demografia zmieni rynek pracy. Kto na tym straci?

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl (Jacek Ziarno)

wnp.pl

15 lis 2013 15:20


- Jeśli prądy demograficzne się utrzymają, to w połowie wieku Polska będzie miała o 4,9 mln obywateli mniej niż dziś. Czy i nas czeka imigracja zarobkowa? Wiceminister pracy Jacek Męcina uważa, że mamy szansę zawczasu przygotować politykę imigracyjną zespoloną z integracją społeczną, czego skutecznie nie zrobiło właściwie żadne państwo Europy Zachodniej.

- Mamy trochę czasu, ale to nie takie proste. Wiele państw próbuje zadowalająco odpowiedzieć na pytanie: jakimi metodami integrować przybyszy ze społeczeństwem.

Chodzi też o wspólnotę języka: Francuzi uciekali się kiedyś do formuły "Nasi przodkowie Gallowie".

Ale w jaki sposób mieli na tej podstawie "asymilować" imigrantów z Maroka na przykład? W Norwegii czy Szwecji, zdawało się, że integracja z kulturą skandynawską jest silna - także dzięki oddziaływaniu tzw. przemocy symbolicznej, czyli systemowi edukacji, który starał się wtłoczyć - zwłaszcza imigracyjną młodzież - w skandynawskie systemy wartości.

I co? Widać, zwłaszcza ostatnio, poważne kłopoty, napięcia - i po stronie imigrantów, i autochtonów.

- Można podejrzewać, że do Polski imigrować będą ludzie z krajów ościennych. Czy wspólnota kulturowa tu pomoże?

- W Polsce już dziś przebywa na przykład 300-400 tys. Ukraińców, a grupa, która się regularnie styka z naszym rynkiem pracy, sięga miliona.

Polska polityka jest tu zbyt pasywna.

Ludzie o podobnym podłożu kulturowym zdecydowanie łatwiej się integrują. Można ich przyciągać (z rodzinami) w sposób bierny - gdy stosunkowo łatwo, po spełnieniu wstępnych wymogów, mogą zdobyć kartę stałego pobytu. Albo aktywniej - choćby poprzez uniwersytety: hojne fundowanie stypendiów dla studentów z Ukrainy czy Białorusi.

- Według GUS, w roku 2035 liczba ludności w wieku poprodukcyjnym w porównaniu z rokiem 2007 wzrośnie u nas o 3,5 mln. A liczba obywateli w wieku produkcyjnym spadnie o ok. 3,7 mln, dzieci i młodzieży w wieku do 17 lat będzie zaś mniej o 1,9 mln. Jak wtedy ratować budżet - poza imigracją? Wydłużać wiek emerytalny? Podnieść podatki? Dzietność?

- Pewnie nie unikniemy kilku trudnych decyzji. Ale zauważmy też, że jeżeli wskutek przemian demograficznych będzie mniej dzieci, to i koszt ich wykształcenia spadnie. Powiedzmy umownie, że ową różnicę może pochłonąć opieka i świadczenia dla ludzi starszych.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.