Chcesz zatrudnić kilkudziesięciu pracowników w krótkim czasie? Spróbuj viral recruitment

Rynek kandydata sprawia, że firmy rekrutacyjne oraz pracodawcy coraz chętniej sięgają po niestandardowe metody dotarcia do kandydatów. Szczególnie, gdy zadaniem jest zrekrutowanie kilkudziesięciu, czy nawet kilkuset pracowników w krótkim czasie. Tym sposobem popularyzują się działania takie jak viral recruitment.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Chcesz zatrudnić kilkudziesięciu pracowników w krótkim czasie? Spróbuj viral recruitment

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

21 kwi 2017 8:36


Przykład ze Stanów Zjednoczonych. Międzynarodowa restauracja Hard Rock Cafe (znana także w Polsce) szukała pracowników. W cztery tygodnie musiała pozyskać 120 osób. Firma stwierdziła, że kandydaci są zazwyczaj jednocześnie klientami, dlatego postanowiła stworzyć na Facebooku stronę, która umożliwiła zbudowanie społeczności osób o podobnych gustach. Publikowano posty na temat muzyki, kultury firmy i jej produktów. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Po 24 godzinach strona miała 1 tys. fanów, a po 4 dniach – 6,1 tys.

Następnym krokiem była publikacja oferty pracy. Po 4 tygodniach strona miała 25 tys. fanów, z kolei w odpowiedzi na ogłoszenie do firmy spłynęło 4 tys. aplikacji. Rekruterom udało się osiągnąć cel i zatrudnić 120 osób w miesiąc. Dodatkową korzyścią były niskie koszty kampanii. Zazwyczaj Hard Rock Cafe wydawało ok. 25 tys. dol. na reklamę nowych lokali podczas procesu rekrutacji. natomiast kampania na Facebooku kosztowała ponad 10 razy mniej – ok. 2 tys. dol.

Tego typu działanie to viral recruitment - nietypowa forma rekrutacji, która opiera się na marketingu wirusowym (viral marketing), czyli działaniach polegających na zainicjowaniu sytuacji, w której potencjalni klienci będą sami między sobą rozpowszechniać informacje dotyczące firmy, usług lub produktów. „Viral” to bodziec, dzięki któremu taka sytuacja tworzy się. Może być to zdjęcie, wideo, a nawet plotka.

Podobnie jest w viral rekrutacją. Najpierw rekruterzy tworzą grupę odbiorców, jednak treści nie powinny być związane z rekrutacją – muszą bazować na emocjach lub być związane z pasją.  Po uzyskaniu odpowiednio dużej liczby obserwatorów zostaje zamieszczana informacja o procesie rekrutacyjnym. To właśnie największa zaleta tej metody - możliwość dotarcia do bardzo szerokiej grupy odbiorców, często niemożliwej do osiągnięcia innym sposobem.

- Według naszych badań 70 proc. specjalistów to „pasywni kandydaci”, czyli osoby, które obecnie nie szukają aktywnie nowej pracy. Stosując viral recruitment korzystamy ze ścieżki, którą zazwyczaj osoby te pozyskują ciekawą wiedzę nie dotyczącą bezpośrednio rekrutacji – mamy więc szansę zasiać myśl o zmianie pracy w głowie tych, którzy wcale o tym nie myśleli - komentuje Marta Todorczuk z Antal.

- Musimy jednak mieć na uwadze, że w kanałach społecznościowych kluczowa jest wiarygodność, a wszelkie próby brutalnego przekonwertowania zaangażowanych w temat odbiorców w potencjalne leady sprzedażowe lub kandydatów pod konkretny projekt, mogą spotkać się z słuszną negatywną reakcją. Błędem jest myślenie o „zrobieniu kampanii wirusowej”. To nie my o tym zdecydujemy, tylko odbiorcy, którzy dadzą nam swoją aprobatę lub nie - dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!
  • Katowice 15 listopada 2017

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.