Budownictwo, gastronomia, IT: Na Pomorzu szukają specjalistów

• Największym problemem rynku pracy na Pomorzu jest brak specjalistów np. w budownictwie, gastronomii, sektorze IT.
• Tymczasem w Gdańsku średnio co czwarty bezrobotny ma wyższe wykształcenie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Budownictwo, gastronomia, IT: Na Pomorzu szukają specjalistów

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

16 cze 2016 17:46


W czwartek (16 czerwca) w Gdańsku podczas konferencji "Kurs na HR, czyli spotkanie nauki i biznesu" na temat perspektyw pomorskiego rynku pracy (zorganizowanej przez Grupę Progres) Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku, Roland Budnik powiedział, że jest dużo wolnych miejsc pracy w każdej branży m.in.: w budownictwie, przemyśle morskim, kończąc na nowoczesnych centrach usług wspólnych.

Czytaj też: Problem rekrutacji w IT narasta

"Wiele firm poszukuje pracowników, nawet bez wyższego wykształcenia, ale rzeczywiście ze znajomością języków obcych, niestety nie ma ludzi ze znajomością niemieckiego, szwedzkiego, z angielskim łatwiej, ale też mamy problem, żeby znaleźć kandydatów bezrobotnych" - wyjaśnił.

"Firmy narzekają, że nie ma pracowników, nie ma robotników wykwalifikowanych, nie ma specjalistów, informatyków, programistów, ekonomistów, opiekunek, za chwilę nie będzie lekarzy i pielęgniarek, skąd ich wziąć" - dodał. Podał, że "w tych najprostszych zawodach zatrudnia się cudzoziemców".

Czytaj też: Zatrudnianie cudzoziemców, zmiany od 2017 r.

Zapewnił, że w Gdańsku są pieniądze na aktywizację zawodową. "To nie jest kwestia pieniędzy, ale kwestia braku ludzi, którzy są najcenniejszym ogniwem w każdej firmie; jest niż demograficzny, jest emigracja - wielu młodych, zdolnych ludzi wyjechało i pracuje za granicą" - tłumaczył.

Podał, że w Gdańsku średnio co czwarty bezrobotny ma wyższe wykształcenie.

Krzysztof Iwański z firmy Flex w Tczewie zatrudniającej ok. 4,5 tys. osób (poprzednia nazwa: Flextronics) przekonuje, że "szkoła zawodowa to nie jest samo zło i po tym nie ma pracy, jest się kimś gorszym, wręcz przeciwnie". "Przychodzą do nas ludzie po studiach, po których nie ma pracy, często zaczynają pracę za 1,8 - do 2 tys. zł, podczas gdy 19-latek po technikum elektronicznym lub mechanicznym zaczyna pracę od 3 tys. zł" - dodał. "To nie dyplom polonistyki, filologii lub filozofii daje szansę na dobre pieniądze tylko umiejętności techniczne poszukiwane na rynku" - dodał.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

2 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

rererer 2016-06-19 17:55:41

To zacznijcie szkolić pracowników i przyuczać do zawodu. Chcieliby od razu specjalistę, wyszkolonego i z doświadczeniem, a gdzie je zdobyć ?

pomorzak 2016-06-19 13:05:24

Zacznijcie płacić bo każdy normalny szanuje czas pracować by przeżyć mija się z celem