Bezrobocie spadnie, ale nie tak znacząco

Zdaniem analityków letnie miesiące przyniosą dalszy spadek bezrobocia, ale już nie tak znaczący jak w maju, kiedy stopa bezrobocia była na poziomie 13,5 proc., czyli o 0,5 pkt. proc. niższa niż w kwietniu.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Bezrobocie spadnie, ale nie tak znacząco

PODZIEL SIĘ


Autor: Newseria.pl

16 lip 2013 11:18


Główny Urząd Statystyczny opublikuje dziś dane na ten temat bieżącej sytuacji na rynku pracy oraz średniego miesięcznego wynagrodzenia. Zdaniem analityków letnie miesiące przyniosą dalszy spadek bezrobocia, ale już nie tak znaczący jak w maju, kiedy stopa bezrobocia była na poziomie 13,5 proc., czyli o 0,5 pkt. proc. niższa niż w kwietniu.

Zwrot tendencji nastąpi prawdopodobnie jesienią, ale eksperci mają nadzieję, że liczba bezrobotnych nie będzie rosła w szybkim tempie. Ostatnie dane, zwłaszcza te dotyczące rynku pracy zaczęły wreszcie napawać optymizmem. Od kwietnia bezrobocie zaczęło systematycznie spadać. W marcu wynosiło jeszcze 14,3 proc.

- Na pewno nie jesteśmy w trybie maratonu, że biegniemy do przodu, natomiast powoli wychodzimy na prostą - ocenia Dominika Staniewicz, ekspert rynku pracy Business Centre Club.

- Można zakładać, że lipiec i sierpień będą miały taką tendencje, choć nie sądzę, aby wciąż tak drastyczną - dodaje.

Dane GUS z ubiegłego miesiąca zaskoczyły analityków. Uwzględniając czynniki sezonowe rynek spodziewał się, że stopa bezrobocia spadnie, ale nie aż tak wyraźnie.

- W październiku i w listopadzie prawdopodobnie będzie znowu wzrost bezrobocia, ale trzymamy kciuki, żeby był mniejszy - mówi Staniewicz.

Bezrobocie w sposób naturalny ma swoje przełożenie na wysokość średniego, miesięcznego wynagrodzenia. Im trudniej znaleźć specjalistę, tym większą trzeba mu zapłacić pensję. W maju wynosiła ona średnio 3699,67 zł.

- Wynagrodzenia generalnie rosną, aczkolwiek niewiele nad inflację, w związku z czym pewnie nie czujemy się dużo bogatsi - mówi ekspertka BCC. - Inflacja może nie jest zbyt wysoka, ale właściwie zjada nasze podwyżki.

Wzrost wynagrodzenia generowany jest dzisiaj głównie przez firmy działające w branżach nowoczesnych technologii, m.in. w sektorze IT, zatrudniające wysoko wyspecjalizowanych pracowników. W innych obszarach, np. w budownictwie, które od wielu miesięcy boryka się z poważnymi problemami, zarobki utrzymują się na niezmienionym poziomie albo rosną tylko w niewielkim stopniu.

- Wynagrodzenie nie może rosnąć non stop, w nieskończoność - mówi Staniewicz. - Teraz nastąpiły korekty wynagrodzenia po okresie hossy, która miała miejsce wiele lat temu.

Jak podkreśla, to normalna reakcja rynkowa. Im szybciej rozwija się gospodarka i prężniej działają poszczególne firmy, tym więcej rąk do pracy jest potrzebnych i to pracodawcy zabiega o pracowników.

- Tutaj resort pracy nie ma nic do tego, ponieważ jest reaktywny, nie kreuje rynku pracy, a jedynie go wspiera - tłumaczy Dominika Staniewicz. - Rynek pracy kreuje Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Gospodarki, które ostatnimi czasy raczej nie pomagają przy tworzeniu nowych miejsc pracy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA