Banki zwalniają, zatrudniają i dobrze płacą. Paradoks?

• Banki planują masowe zwolnienia, ale jednocześnie prowadzą rekrutacje.
• Front office w bankach maleje, jednak nie kurczy się zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych sprzedawców obsługujących klientów zamożnych i biznesowych.
• Jeśli z kolei chodzi o back office, to można zaobserwować wzrost zatrudnienia. Jednak i tu istnieją obszary, w których specjaliści są zwalniani.

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Banki zwalniają, zatrudniają i dobrze płacą. Paradoks?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

9 mar 2016 13:39


Banki ratują swoje wyniki, nie tylko podnosząc opłaty klientom. Cierpią również pracownicy banków. W 2016 roku ramach zwolnień grupowych z PKO BP ma odejść nawet 800 osób. Redukcję etatów w latach 2015-2020 zapowiedział także Bank BPH. Bez zwolnień nie obejdzie się też w BGŻ BNP Paribas. Na mocy porozumienia ze związkowcami z banku w ciągu dwóch lat ma odejść blisko 1,8 tys. osób.

Lawinę zwolnień w bankach potwierdzają również badania. Jak wynika z raportu „Monitor Bankowy” przygotowanego przez TSN Polska na zlecenie Związku Banków Polskich, aż 65 proc. badanych wskazuje, że w 2016 roku głównym źródłem zysku sektora bankowego będzie ograniczanie kosztów. Liczba placówek bankowych w tym roku zmaleje – tak uważa 72 proc. A co za tym idzie, część pracowników straci pracę – tego spodziewa się 84 proc. badanych bankowców.

Czytaj też: Bankowe fuzje to bankowe zwolnienia

Czy rzeczywiście prognozy i nastroje w bankach są aż tak złe? Sebastian Sala, team manager Antal Banking & Insurance, uspokaja. Z badań Antal Global Snapshot nie wynika, że skala zwolnień jest aż tak duża. Na chwilę obecną zatrudnienie redukuje 19 proc. pracodawców z sektora bankowego. Tyle samo planuje zwolnienia w najbliższym kwartale.

Z kolei aż 66 proc. zapowiada rekrutacje. Przykładowo w banku PKO BP, który ma w planach zwolnienie 800 osób, liczba personelu w 2016 r. nie zmniejszy się ze względu na nowe przyjęcia.

– Banki zwalniają, ale prowadzą też rekrutacje. Z jednej strony następuje automatyzacja procesów. Przykładem jest Citi Handlowy, którego sieć placówek stacjonarnych skurczyła się, ale powstały mobilne jednostki. Tego typu działania powodują, że front office banków zmniejsza się. Dotyczy to nie tylko pracowników oddziałów, ale również zespołów sprzedaży telefonicznej. W tych obszarach obserwujemy stałe zmniejszanie się liczby miejsc pracy – mówi Sala.

Warto zaznaczyć, że pomimo tego, iż front office maleje, to jednak nie kurczy się zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych sprzedawców obsługujących klientów zamożnych i biznesowych.

– W tym obszarze prowadzone są rekrutacje i to właśnie tutaj mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Zapotrzebowanie na tego rodzaju specjalistów jest wysokie, dlatego też można powiedzieć, że to kandydaci dyktują warunki – komentuje Sebastian Sala.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA