"Wyliczmy jak 10 mln ton węgla z importu wpływa na nasz rynek pracy i w jakim stopniu go uszczupla"

Po tym, jak prezydent Nowej Soli, Wadim Tyszkiewicz umieścił na Facebooku wpis na temat sytuacji kopalni Kazimierz-Juliusz i pieniędzy wydawanych na ratowanie górnictwa na Śląsku, rozgorzała społeczna dyskusja.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

"Wyliczmy jak 10 mln ton węgla z importu wpływa na nasz rynek pracy i w jakim stopniu go uszczupla"

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl/Jerzy Dudała

wnp.pl

2 paź 2014 15:12


Prezydent Nowej Soli zaznaczył, że w jego mieście poupadały firmy, w tym Dozamet i teraz ludzie będą musieli dopłacać do śląskiego górnictwa. "My, biedacy, dopłacimy 100 mln zł do upadającej firmy" - napisał.

Więcej na ten temat czytaj tutaj: Tyszkiewicz: Dlaczego my mamy się mierzyć z wolnym rynkiem, a górnicy nie?

- Trudno się im dziwić, z punktu widzenia społeczności Nowej Soli czy choćby łódzkich włókniarek - komentuje w wywiadzie dla wnp.pl prof. Marek Szczepański. Uważa również, że tego typu głosy będą się nasilać.

Czytaj też: Większość pracowników Kazimierza-Juliusza będzie pracowało w KHW

- Trzeba pamiętać, że w aglomeracji śląskiej mieszka ponad 4 mln ludzi. Stosunkowo łatwo ich zmobilizować. To region dobrze skomunikowany, z silnymi związkami zawodowymi w górnictwie. Osoby z innych regionów wskazują, że kiedy tracą pracę, bo upadają ich zakłady, to nikt się tym nie przejmuje, nikt za nimi nie staje - podkreśla.

Oto kolejne fragmenty wywiadu...

Prof. Leszek Balcerowicz zaznaczył, że kopalnie nierentowne powinno się zamykać.

- Sądzę, że prof. Leszek Balcerowicz zbyt radykalnie podchodzi do tego złożonego problemu. On ocenia tę kwestię tylko pod kątem ekonomicznym. A powinien również uwzględniać kwestie społeczne.

Przecież pojawia się podstawowe pytanie: co zrobić z taką masą ludzi, gdyby kopalnie upadły?! Obecnie nie mamy żadnej, ale to żadnej alternatywy na rynku pracy.

Nikt nie policzył, ile kosztowałoby nas zagospodarowanie ludzi, którzy odeszliby z kopalń. Przy okazji upadłoby wiele podmiotów, które wokół tych kopalń funkcjonują...

- Od trzydziestu lat śledzę to, co dzieje się w polskim górnictwie. I na żadne tego typu uogólnione rachunki się nie natknąłem. Ba, nie znam też wyliczeń dotyczących tego, jak około 10 mln ton węgla z importu rocznie wpływa na nasz rynek pracy i w jakim stopniu go uszczupla.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.