Właściciel zatwierdził program naprawczy KW. Spotkanie ze związkami w przyszłym tygodniu

W środę 5 listopada minister gospodarki podpisał się pod programem restrukturyzacyjnym KW do 2020 roku. Spotkanie zarządu ze związkami odbędzie się 12 listopada.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Właściciel zatwierdził program naprawczy KW. Spotkanie ze związkami w przyszłym tygodniu

PODZIEL SIĘ


Autor: Wnp.pl (Jerzy Dudała)

wnp.pl

6 lis 2014 10:40


Po tym, jak rada nadzorcza Kompanii Węglowej przyjęła program restrukturyzacji spółki do 2020 roku, podniosły się głosy przedstawicieli strony społecznej.

Program zakłada między innymi sprzedaż kopalń do Węglokoksu, co zdaniem związkowców jest złym rozwiązaniem. Oni zamiast rozdrabniania rynku postulowali realizację procesów konsolidacyjnych.

Czytaj też: Związkowcy zaczynają żałować, że Kompania Węglowa zerwała negocjacje

Do Węglokoksu mogłyby trafić kopalnie Bobrek, Chwałowice, Jankowice i Piekary. Dochodzi do tego jeszcze opcja nabycia kopalni Brzeszcze. Razem to pięć kopalń.

- Pracownicy przejętych przez nas kopalń mieliby gwarancję zatrudnienia, stabilizację zarobków, a nawet możliwość ich wzrostu po zrestrukturyzowaniu tych zakładów. Liczę na to, że związki zawodowe zaakceptują propozycję Węglokoksu dotyczącą tego projektu. Będzie to bowiem z korzyścią dla wszystkich stron - mówi Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu.

- Chcę z całą mocą podkreślić, że nie rozumiem obaw dotyczących tego, że Węglokoks mógłby później sprzedać dalej te kopalnie. To nie wchodzi w grę. Nie jest naszą intencją odsprzedać kopalnie nabyte od Kompanii Węglowej - dodaje Podsiadło.

Czytaj też: Górnicy z Kompanii Węglowej po zmianach zachowają pracę?

- Od pewnego czasu władze Kompanii Węglowej są w rozjazdach, zabiegając o euroobligacje. - Wszyscy bez wyjątku musimy zacisnąć pasa - zaznacza Mirosław Taras, prezes zarządu Kompanii Węglowej w rozmowie, która ukazała się w kompanijnym miesięczniku.

- W strukturze kosztów Kompanii Węglowej, ukształtowanej przez lata, ta piramida stała na głowie. Najpierw starano się zabezpieczyć wszystkie potrzeby załogi, od płacowych, przez socjalne, na specjalnych bonusach kończąc. Następnie zgodnie z przepisami prawa płacono zobowiązania publiczno-prawne i dopiero to, co zostało, przeznaczano na techniczne zaopatrzenie produkcji i na inwestycje. To był błąd, który między innymi doprowadził do obecnego dramatu Musimy tę piramidę postawić na solidnej podstawie, czyli odwrócić te priorytety, najpierw zadbać o produkcję, należności wobec państwa i dopiero na końcu solidarnie podzielić wśród załogi to, co zostanie. Te proporcje muszą być właśnie w taki sposób odwrócone. Wszyscy muszą zdać sobie sprawę z tego, że najpierw nasza firma, potem dopiero my, bo tylko w ten sposób wszyscy ocalimy miejsca pracy - podkreśla prezes Taras.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA