Tomasz Chmal: Przywileje górnicze to priorytet, potem zmiany

- Za warunek wstępny powodzenia reformy górnictwa uważam rozwiązanie problemów społecznych. Przywileje górnicze w obecnej skali są nie do obrony, ale górnicy zgodzą się na zmiany dopiero wtedy, kiedy zostaną przekonani, że nie będą jedynymi ponoszącymi koszty reform - uważa Tomasz Chmal, ekspert ds. energetycznych.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Tomasz Chmal: Przywileje górnicze to priorytet, potem zmiany

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl (Ireneusz Chojnacki)

wnp.pl

5 gru 2014 10:10


Dlaczego poprzednie okresy dekoniunktury zostały zlekceważone mimo, że politycy doskonale wiedzieli, że górnictwo to sektor wystawiony na globalną konkurencję i jedyna przewaga jaką może mieć w kraju to renta geograficzna?

Tomasz Chmal, ekspert ds. energetycznych: - Myślę, że na przykładzie górnictwa można znakomicie obserwować konsekwencje braku strategicznego, długoterminowego myślenia o państwie, co owocuje brakiem wizji rozwoju sytuacji w danym sektorze, a nawet jak się taka pojawi, to brakiem woli jej realizacji. Jedną z przyczyn problemu, lecz nie kluczową, jest rozmycie kompetencji. Zmierzam konsekwentnie do pomysłu utworzenia ministerstwa energetyki, jako miejsca koordynacji polityki w obszarze górnictwa, energetyki i klimatu. 

Czytaj też: Kowalczyk potrzebuje więcej czasu. Czy uleczy górnictwo?

Ktoś musi programować politykę energetyczną, mieć instrumenty jej realizacji oraz ponosić za nią odpowiedzialność. Obecnie takiego centrum w mojej ocenie nie ma. Resort gospodarki ma górnictwo, skarb państwa ma energetykę, a resort środowiska decyduje o koncesjach wydobywczych. W ten sposób nie da się efektywnie zarządzać szeroko rozumianą energetyką. Miejmy jednak świadomość, że samo Ministerstwo Energetyki, Górnictwa i Klimatu nie rozwiąże problemów branży. 

Skoro celem powinna być tania energia wspierająca rozwój gospodarki to czy do jego realizacji konieczne jest krajowe górnictwo, a tym bardziej że komercyjnie energetyka i górnictwo to są tak naprawdę rozdzielne sektory i da się znaleźć państwa bez własnego węgla produkujące z niego prąd?

- Można przyjąć założenie, że krajowe górnictwo nie jest potrzebne rodzimej energetyce, ale wtedy powstaje jednak pytanie o pewność dostaw i ryzyko uzależnienia energetyki od importu. Można pójść nawet dalej i założyć, że perspektywicznie podstawą gospodarki będzie importowana energia, ale ja nie jestem zwolennikiem tego typu myślenia. Uważam, że należy uratować tyle górnictwa ile się da i uważam, że niezależność energetyczna jest dużą wartością.

Czytaj też: Od 89. roku z pracą w polskim górnictwie pożegnało się kilkaset tysięcy osób. Co będzie teraz?

Za warunek wstępny powodzenia reformy górnictwa uważam rozwiązanie problemów społecznych. Przywileje górnicze w obecnej skali są nie do obrony, ale górnicy zgodzą się na zmiany dopiero wtedy jak zostaną przekonani, że nie będą jedynymi ponoszącymi koszty reform. Inaczej wiarygodność procesu zostanie zachwiana i być może powstanie historia o tym, jak to związkowcy doprowadzili do upadłości górnictwa. To nie byłoby fair.

Całość czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.