Tak od kuchni wyglądała restrukturyzacja w Hucie Częstochowa

– Dobrze wykwalifikowanych pracowników trzeba było zatrzymywać siłą. Dla nich nowa praca znalazła się z dnia na dzień. Najmniej mobilną grupą byli pracownicy administracyjni – twierdzi Andrzej Stelmach z Brad Consulting.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Tak od kuchni wyglądała restrukturyzacja w Hucie Częstochowa

PODZIEL SIĘ


Autor: Anna Goc

2 paź 2013 9:00


Informacje o problemach Huty Częstochowa pojawiły się wiosną 2010 r. Wtedy pierwszy raz pracownicy nie dostali pensji. Sytuacja dotyczyła 3 tys. częstochowskich hutników.

Firmę pogrążyły dwa problemy: duży spadek zamówień od armatorów i firm samochodowych na blachy grube oraz wysokie koszty pracownicze.

Jak doszło do zwolnienia 1,5 tys. osób? Przypomnijmy: ukraińska grupa ISD przejęła częstochowską hutę w 2005 r. Wtedy podpisany został pakiet dający załodze gwarancję zatrudnienia przez 10 lat.

W maju 2013 r. władze huty, które docelowo zaplanowały zredukowanie zatrudnienia o ok. 1,5 tys. pracowników, zaproponowały im wzięcie odpraw i dobrowolne odejście z zakładu.

Pracownikom powiedziano, że jeśli skorzystają z oferty dobrowolnych odejść, to otrzymają trzy pensje plus szesnaście pensji za rozwiązanie umowy przed wynikającym z pakietu socjalnego gwarantowanym okresem zatrudnienia.

Niedowierzanie

- Reakcje pracowników na początku były takie, jakby problem zwolnień ich nie dotyczył. Towarzyszyło temu niedowierzanie i przekonanie, że nawet jeśli dojdzie do restrukturyzacji huty, to ten proces odbędzie się poza nimi - mówi Andrzej Stelmach z Brad Consulting, firmy zajmującej się strategicznym doradztwem w zarządzaniu zasobami ludzkimi, restrukturyzacją i podnoszeniem efektywności organizacji. Brad Consultig doradzał także ISD w Częstochowie.

Na ratunek pracownikom pospieszył Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy. Przypomniał, że miasto od dawna wspiera hutę, umarzając część zobowiązań lub rozkładając je na raty. Zapewnił też, że jeśli huta - będąca jednym z największych w mieście pracodawców - zdecyduje się na redukcję zatrudnienia, to miasto zaopiekuje się tymi, którzy stracą pracę.

Bardzo ważną rolę w procesie odejść dobrowolnych pracowników huty odegrały indywidualne konsultacje ze specjalistami z zakresu doradztwa na rynku pracy.

- Pracownicy zaczęli zastanawiać się najpierw sami, często rozmawiając ze sobą, a później także w domu wspólnie z rodzinami, jaką podjąć decyzję. Kiedy pierwsza, nieliczna grupa pracowników zdecydowała się skorzystać z oferty proponowanej w ramach dobrowolnych odejść, za nią poszła kolejna, większa - mówi Andrzej Stelmach.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Kolo de. 2013-10-04 21:58:18

Bardzo nieprecyzyjny opis sytuacji, zwolnienia były już od 1 grudnia, tam była pierwsza grupe czyli około 20osób za 19pensji +3m.bez świadczenia pracy. ale pan Goc nie wie o czym pisze, bardzo nierzetelny artykuł - masło maślane....

REKLAMA