Stocznie w Polsce są zmuszone przyjmować do pracy obcokrajowców

Branża stoczniowa w Polsce nie będzie już na pewno przemysłem takim jak jeszcze dwadzieścia lat temu, kiedy zatrudniała 80 tys.osób. Nie znaczy to jednak, że zupełnie nic się w niej nie dzieje i nie potrzebuje ludzi do pracy. Wręcz przeciwnie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Stocznie w Polsce są zmuszone przyjmować do pracy obcokrajowców

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

4 lip 2014 6:17


– Wciąż budujemy statki, ale prawdą jest, że produkcja okrętowa uciekła z Polski na Daleki Wschód i nie jesteśmy już w stanie konkurować cenowo np. z Tajwanem. Jeśli chcemy być konkurencyjni, musimy postawić na nowoczesne technologie i nowe rozwiązania – mówi Zdzisław Bahyrycz, pełnomocnik zarządu Stoczni Crist.

– Prężnie rozwija się za to u nas przemysł offshorowy. Produkcja konstrukcji dla przemysłu eksploatacji mórz stanowi 60-70 proc. wszystkich naszych działań – wyjaśnia.

Zatem praca w stoczniach jest, gorzej z ludźmi. – Praktycznie cały czas jesteśmy gotowi przyjąć ok. 100-150 osób do pracy. Głównie spawaczy i monterów – mówi Bahyrycz.

Jednak rzesza osób z kadry wielkoprzemysłowej, która istniała jeszcze pod koniec lat 90. już się wykruszyła: część przeszła na emerytury, część wyjechała za granicę. A młodzi? Nie mają kompetencji, ponieważ nie mieli się gdzie kształcić.

– Stworzyliśmy, jako odrębną jednostkę, własną szkołę spawalniczą, w której każdego roku doszkalamy ok. 100 osób – mówi Bahyrycz. – Doszkalamy, ponieważ są to osoby, które miały już jakiś kontakt z zawodem – dodaje.

Stocznia nawiązała również współpracę z jedną z zawodowych szkół okrętowych w Gdańsku. – Co roku przyjmujemy na praktykę 20-30 uczniów. Część z nich później zatrudniamy – mówi pełnomocnik stoczni.

Kształcenie młodych wymaga jednak czasu, a ściągnięcie polskich fachowców, którzy wyjechali do pracy za granicę nie jest łatwe ze względu na sporą różnicę w wynagrodzeniach. Spawacz czy monter zarobi w Norwegii nawet trzy razy więcej niż w Polsce. Tymczasem projekty nie mogą czekać.

– Wspomagamy się pracownikami z zagranicy. Cały czas działamy dzięki sile roboczej z Ukrainy, Wietnamu czy Korei. Obecnie pracuje dla nas ok. 300 Ukraińców – mówi Bahyrycz.

Biorąc pod uwagę, że w całej stoczni pracuje 1,5 tys. pracowników produkcyjnych, odsetek obcokrajowców nie jest duży, jednak byłby jeszcze mniejszy, gdyby stocznia umiała znaleźć pracowników wśród Polaków.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA