Są wyroki ws. katastrofy w kopalni Halemba. Były dyrektor skazany

Na 3 lata więzienia skazał w czwartek gliwicki sąd b. szefa działu wentylacji, oskarżonego o sprowadzenie katastrofy w kopalni Halemba z 2006 r., w której zginęło 23 górników. 14 oskarżonych, wśród nich b. dyrektor kopalni, usłyszało wyroki w zawieszeniu, dwóch uniewinniające.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Są wyroki ws. katastrofy w kopalni Halemba. Były dyrektor skazany

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

15 sty 2015 18:47


Nieprawomocny wyrok zapadł po ponad sześciu latach procesu. Katastrofa w Halembie była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat. Doszło do niej 21 listopada 2006 r. podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Z powodu zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym, po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii.

Wydając wyrok sąd potwierdził większość ustaleń gliwickiej prokuratury. Tylko dwóch z 17 oskarżonych mężczyzn zostało uniewinnionych. Sąd uznał bowiem, że zeznania świadków w ich przypadku są na tyle niespójne, że nie można im przypisać winy. 14 mężczyzn zostało skazanych na karę więzienia w zawieszeniu i grzywny.

Najwyższą karę sąd wymierzy Markowi Z., któremu prokuratura zarzuciła sprowadzenie tej katastrofy. Poza bezwzględną karą więzienia, sąd zakazał mu zajmowania kierowniczych stanowisk w górnictwie przez trzy lata.

Na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat sąd skazał b. dyrektora kopalni Kazimierza D., który jest najważniejszym w hierarchii górniczej oskarżonym w tej sprawie. Prokuratura zarzuciła mu sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników, co skutkowało śmiercią 23 osób.

Według śledczych, w listopadzie 2006 r. wiedział o przekroczonych dopuszczalnych stężeniach metanu w kopalni, tolerował też brak profilaktyki w zakresie zwalczania zagrożenia wybuchem pyłu węglowego i zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Mimo to zlekceważył alarmujące dane i nie nakazał przerwania prac, skutkiem czego była śmierć górników.

Wychodząc z sądu dyrektor oświadczył, że nie czuje się winny. Prokuratura domagała się dla Kazimierza D. kary siedmiu lat bezwzględnego więzienia. Sąd wymierzył mu znacznie łagodniejszą karę, oceniając, że stopień jego zawinienia był niższy niż przyjęła prokuratura, wziął też od uwagę okoliczności łagodzące - długotrwałą nienaganną opinię w miejscu pracy oraz dotychczasową niekaralność.

"W kontekście wieku oskarżonego - niezależnie od tego jak to brzmi - musi być ona postrzegana inaczej niż niekaralność osób młodych" - powiedziała sędzia Grażyna Stankiewicz-Chimiak.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA