Praca górnika jedną z najcięższych w Polsce

- Wdzierający się do płuc pył węglowy, hałas, wysoka temperatura, stres związany z ciągłym zagrożeniem życia - te ekstremalne warunki powodują, że praca górnika jest jedną z najcięższych w Polsce. Pod ziemią wielu zostawia zdrowie, a nieraz życie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Praca górnika jedną z najcięższych w Polsce

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

2 gru 2013 8:20


Corocznie 90 proc. wszystkich chorób zawodowych stwierdzanych w górnictwie stanowią pylica i ubytki słuchu, ale pracownicy kopalń są też zagrożeni innymi chorobami zawodowymi. To również jedna z branż, gdzie często dochodzi do tragicznych w skutkach wypadków.

"Wszyscy pracownicy pracujący na stanowiskach dołowych są narażeni w mniejszym lub większym stopniu na pył węglowy. Zagraża on też pracownikom działających na powierzchni zakładów przeróbczych i sortowni" - powiedziała PAP dr hab. n. med. Renata Złotkowska z Zakładu Medycyny Społecznej i Profilaktyki Wydziału Zdrowia Publicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Na ponad 109 tys. osób zatrudnionych w polskim górnictwie, pod ziemią pracuje ponad 84 tys., w zakładach przeróbczych na powierzchni blisko 10 tys.

W 2011 r. pylica była najczęściej rozpoznawaną chorobą zawodową w Polsce, najwięcej przypadków notuje się w woj. śląskim. Ta nieuleczalna choroba polega na zwłóknieniu tkanki płucnej w efekcie wdychania różnego rodzaju pyłów. Jej pierwsze objawy to ograniczenie wydolności fizycznej i tzw. duszność wysiłkowa, z czasem może dochodzić do zaburzeń wentylacji, a nawet do niewydolności oddechowej. Pylica obniża komfort życia, a narażenie na ponadnormatywne zapylenie sprzyja też występowaniu innych chorób - przewlekłej obturacyjnej choroby płuc czy nowotworów płuc.

Według danych Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach w 2012 r. w górnictwie stwierdzono 386 przypadków pylic, w 2011 r. - 501, w 2010 r. - 548. "Wiele przypadków prawdopodobnie pozostaje niestwierdzonych, ponieważ np. pracownik odchodzi wkrótce na emeryturę lub nie chce wysuwać roszczeń wobec pracodawcy. Często też może nie być świadomy, że choruje na pylicę, ponieważ - odchodząc z pracy we wczesnym stadium choroby - +umyka+ istniejącemu systemowi badań profilaktycznych. Rozpoznane przypadki nie odzwierciedlają więc do końca skali problemu, rzeczywistych jest na pewno więcej, niż te zgłoszone do oficjalnych statystyk" - podkreśliła doc. Złotkowska.

Z wszechobecnym pod ziemią pyłem w trosce o pracowników walczą ich zakłady, choć to bardzo trudne zadanie. Według danych WUG pod koniec ubiegłego roku przekroczenia dopuszczalnego poziomu zapylenia notowano w 73 proc. czynnych ścian wydobywczych.
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA