Polskie stocznie mają potencjał, a upadały, bo "kierownictwu zabrakło wizji i charyzmy"

• W morskich stoczniach produkcyjnych zatrudnionych jest 15 tys. pracowników, a w firmach kooperujących pracuje ok. 50 tys. osób.
• Z powodu różnic w poziomie płac, wielu najlepszych pracowników odeszło do konkurencyjnych zakładów pracy w Europie.
• Zdaniem Mirosław Kazberuka z Solidarność 80, proces ten jest szczególnie widoczny w zawodzie spawacza, montera kadłubów okrętowych, rurociągów okrętowych oraz operatorów urządzeń maszynowych takich, jak suwnice, dźwigi i żurawie. Są to często pracownicy o długoletnim doświadczeniu.

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Polskie stocznie mają potencjał, a upadały, bo "kierownictwu zabrakło wizji i charyzmy"

PODZIEL SIĘ


Autor: Morzaioceany.pl

wnp.pl

2 paź 2016 21:56


Według Mirosław Kazberuka, pracownika szczecińskich stoczni z 40-letnim stażem i członka władz regionu zachodniopomorskiego, krajowego, niezależnego, samorządnego związku zawodowego Solidarność 80. należącego do Forum Związków Zawodowych zrzeszającego przeszło 300 tys. członków, niezbędne jest reaktywowanie szkolnictwa zawodowego w grupach zawodowych wymagających długotrwałego przygotowania do wykonywania zwodu.

Z kolei dr Zbigniew Canowiecki, prezydent i wieloletni prezes organizacji Pracodawcy Pomorza, która od 1991r. skupia ponad 800 pomorskich przedsiębiorców podkreśla, że polski przemysł okrętowy uchodzi za narodową specjalizację szczególnie w opinii ludzi o wykształceniu inżynierskim.

- Już w okresie międzywojennym jako alternatywę dla stoczni w Gdańsku budowano polską stocznię w Gdyni. Niestety pierwszy polski statek zbudowany w 1939 r. w Stoczni Gdynia nie został zwodowany. Po II wojnie światowej sama tylko Stocznia Gdyńska zwodowała ponad 600 nowych jednostek. Patrząc na okres PRL trzeba mieć szacunek do osiągnięć Stoczni Gdynia oraz Stoczni Gdańskiej. Stocznie te budowały bardzo nowoczesne i świetnie wyposażone statki, pomimo, że przedsięwzięcia produkcyjne niekoniecznie przynosiły rzeczywiste dochody - mówi Canowiecki.

Jego zdaniem stocznie upadały tam, gdzie kierownictwu zabrakło wizji i charyzmy do zastosowania innych metod zarządzania, obniżania kosztów i zmniejszenia zatrudnienia.

- Pozytywnym przykładem była Grupa Remontowa. Niektóre zakłady stosowały jako swoją przewagę konkurencyjną niskie koszty pracy oraz wytworzenia produktu. Wobec konkurencji z Dalekiego Wschodu była to droga do nikąd. Stocznia Remontowa zdecydowała się postawić na specjalizację. Zagospodarowano produkcję statków offshore, pożarniczych, przebudowę jednostek (np. z tankowca na rafinerię), dobudowywanie sekcji etc. Zrezygnowano z działalności polegającej na przerabianiu dziesiątek tysięcy ton stali na proste jednostki bez wkładania myśli technicznej. Remontowa wprowadzając zmiany mogła liczyć na poparcie załogi. Był to modelowy przykład współpracy kierownictwa firmy ze związkami zawodowymi - mówi Canowiecki.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA