Ile miejsc pracy w przemyśle, ile w usługach?

Idea zastępowania miejsc pracy w przemyśle przez te w usługach przekształcała się niekiedy w poszczególnych państwach w owczy pęd, cel sam w sobie - mówi Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Ile miejsc pracy w przemyśle, ile w usługach?

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl

wnp.pl

3 wrz 2013 10:20


Według Międzynarodowej Organizacji Pracy w 2013 r. liczba bezrobotnych na świecie skoczy do 205 mln. W ciągu 4 lat, do 2014 r. pracę straciło lub straci 32 mln osób. Za błąd o najpoważniejszych skutkach MOP uznaje - wśród grupy G20 - brak koordynacji między polityką monetarną a fiskalną i to, że najbogatsze kraje próbują ratować swe rynki pracy kosztem sąsiadów i partnerów. Czy to nie nazbyt uproszczona teza?

- Na pewno. Pierwotną przyczyną jest oczywiście kryzys międzynarodowy, który rozpoczął się jako finansowy, a dotknął najbardziej strukturalnych cech wielu powiązanych ze sobą rynków (w takich rozważaniach często zdarza się poplątanie tego, co było przyczyną, a co skutkiem). Niespodzianka? Gdybyśmy spojrzeli na opracowania o sytuacji w poszczególnych krajach, to od dawna wskazywano na potencjalne zagrożenia, które jednak ujawniły się dopiero w czasie gospodarczego załamania. Niestety, zazwyczaj kapitalizm fundamentalnie reaguje dopiero wtedy, gdy sytuacja nabrzmiewa...

A polskie doświadczenia? Przeżyliśmy niemałe przecież problemy w pierwszym okresie transformacji, potem - przed wstąpieniem do Unii - doświadczyliśmy uderzenia kryzysu, które - pod pewnymi względami - nas wzmocniło. Przypomnę, że w momencie akcesji, w 2004 r bezrobocie w Polsce było najwyższe w Europie. Dziś jest na poziomie unijnej średniej.

Niezła kondycja sektora finansowego i strukturalne reformy w okresie przedakcesyjnym plus kilka innych sprzyjających przesłanek (m.in. duży napływ środków unijnych stymulujących gospodarkę w latach 2008-10) sprawiły, że nasza odporność na kryzys była znacznie większa niż na przykład państw południa Europy.

A teraz?

- Jeśli spojrzeć na rok 2009 i lata 2012-13, widać dość duże różnice. Przed 4 laty konsumpcja była u nas rozbuchana, akcje kredytowe trwały w najlepsze, były środki unijne, no i eksport miał dobre wyniki. Dziś można powiedzieć, że to eksport nas chroni. Ale za to widać już elementy ożywienia w gospodarce. Ten kryzys - a raczej: jego faza jest płytsza.

My - w tym takim wymiarze, w jakim operuje ministerstwo pracy - staraliśmy się skutecznie interweniować na rynku pracy... Bo nasz resort nie stworzy przecież miejsc pracy; może co najwyżej łagodzić negatywne skutki spowolnienia czy kryzysu i wspierać zatrudnienie. W sumie na skutek splotu wielu czynników: nie dopuściliśmy w Polsce do gwałtownego wzrostu bezrobocia, co z kolei utrzymuje konsumpcję, chroniąc nas przed załamaniem.

Cały wywiad czytaj tu

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.