Grupa Azoty: redukcja etatów się nie opłaca

- Nic nie wskazuje na to, byśmy musieli zwalniać pracowników w związku z przejęciem kontroli nad zakładami Azotowymi Puławy - mówi Jerzy Marciniak, prezes Grupy Azoty.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Grupa Azoty: redukcja etatów się nie opłaca

PODZIEL SIĘ


Autor: Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza

19 mar 2013 9:14


Prezes Azotów uspokaja w rozmowie z "Wyborczą", że nie należy spodziewać się zwolnień z powodu tworzenia nowej grupy chemicznej. Nie było ich wcześniej, kiedy przejmowali kontrolę nad spółkami z Kędzierzyna-Koźle i z Polic. - W Policach dokończyliśmy jedynie program redukcji etatów, który został zainicjowany jeszcze przed naszym wejściem do spółki - wyjaśnia w "Wyborczej" Marciniak.

Zgodnie z zapewnieniami prezesa, wszystkie spółki mają optymalną strukturę zatrudnienia. Wynagrodzenia stanowią 7-8 proc. całego budżetu grupy, która zatrudnia 12 tys. pracowników. Poza tym zwolnienia najzwyczajniej świecie nie są opłacalne.

- Zwolnienie 10 proc., a więc 1200 osób przyniosłoby nam niecały 1 proc. oszczędności. Koszty społeczne i wizerunkowe byłyby przy takiej redukcji zdecydowanie większe od uzyskanych korzyści z redukcji kosztów operacyjnych - tłumaczy Marciniak.

Obecnie 14 zespołów pracuje nad stworzeniem optymalnego sposobu zarządzania rozszerzoną Grupą Azoty. Jeden z nich zajmuje się np. rozwojem inwestycji - ich lokalizacje i zakres rozważa pod kątem interesów całej Grupy, a nie tylko poszczególnych zakładów wchodzących w jej skład - zdradza w "Wyborczej" prezes.

- Grupą mają zarządzać najlepsi menedżerowie, ale nie pochodzący z jednego zakładu. Członkiem zarządu odpowiedzialnym za strategię i rozwój naszej grupy jest prezes zakładów z Polic, a na przykład szefem sprzedaży nawozów jest wcześniejszy dyrektor w kędzierzyńskich zakładach - podsumowuje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA