Firmy zwalniają, zamiast szukać prawdziwych oszczędności

Mimo optymistycznych prognoz - GUS podaje, że tylko w III kwartale wzrost gospodarczy wynosił 2 proc., a do końca roku ma osiągnąć nawet 2,9 proc - firmy nadal będą zwalniać. Taki zamiar - wobec prawie 33 tys. pracowników - ma 367 zakładów.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Firmy zwalniają, zamiast szukać prawdziwych oszczędności

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

28 lis 2013 14:41


Zwolnienia to najczęściej stosowana praktyka szukania oszczędności w firmach. Jednak czy słuszna? Redukcja etatów wcale nie musi przynieść spodziewanych oszczędności. Przeciwnie - może poważnie ograniczyć zdolności produkcyjne niezbędne w momencie poprawy koniunktury oraz sprawić, że firma będzie niezdolna do konkurowania na ożywionym rynku.

Zwalniać czy nie zwalniać?

W momencie pojawienia się kłopotów, jedną z pierwszych decyzji podejmowanych przez menedżerów jest redukcja załogi. - W przypadku przemysłu jest to jedna z najgorszych rzeczy, jakie może zrobić kadra zarządzająca - mówi Lucjan Kornicki, prezes Staufen Polska. - Koszty zasobów ludzkich w tej gałęzi gospodarki wynoszą od 5 do 10 proc. Dlatego redukowanie etatów nie jest rozwiązaniem, które przyniesie pożądane efekty - tłumaczy.

Doskonale zdają sobie z tego sprawę koncerny samochodowe. Sztandarowym przykładem takich działań jest Toyota, która w trudnych chwilach nie zwalnia pracowników, a zmienia jedynie rodzaj zadań, jakie wykonują. Przykładowo w USA, gdy po tsunami, które uderzyło w Japonię, musiała całkowicie wstrzymać produkcję, relokowała pracowników do prac niezwiązanych bezpośrednio z produkcją.

Insourcing sposobem na zatrzymanie pracowników

Spadek liczby zamówień, z którym mamy do czynienia w dobie kryzysu powoduje, że część pracowników pozostaje bez zadań do wykonania. Taką nadwyżkę mocy produkcyjnych można jednak zagospodarować. - Jednym ze sposobów na uchronienie kadry przed zwolnieniami jest przeniesienie procesów zlecanych firmom zewnętrznym z powrotem do przedsiębiorstwa. Dzięki insourcingowi firmy mogą zatrzymać wykwalifikowanych specjalistów, których mogłyby stracić bezpowrotnie w wyniku redukcji etatów - mówi Lucjan Kornicki.

Pracownik na życzenie

Kolejną dobrą praktyką - gdy niezbędna staje się redukcja kosztów pracowniczych - jest zmiana rodzaju kontraktów. Polega ona na wypłacaniu np. 70 procent pensji podstawowej. W tym czasie pracownicy nie wykonują żadnych zleceń dla pracodawcy. Jest to tzw. wynagrodzenie postojowe. Podczas jego otrzymywania pracownik pozostaje dyspozycyjny i jest gotowy stawić się na wezwanie pracodawcy w firmie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA