Co problemy Kompanii Węglowej oznaczają dla mieszkańców górniczych miast?

Co problemy Kompanii Węglowej znaczą dla miast, w których są kopalnie? Samorządowcy do tej pory nie mieli prawa głosu. 21 stycznia odbyło się pierwsze spotkanie pomiędzy stroną rządową, a ich władzami. Na razie jednak brak konkretów. Program pomocy dla górniczych miast mają stworzyć powołani przez rząd eksperci.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Co problemy Kompanii Węglowej oznaczają dla mieszkańców górniczych miast?

PODZIEL SIĘ


Autor: TVS.pl

23 sty 2015 8:40


W Bytomiu cały rynek pracy nakręca kopalnia. Bobrek-Centrum to największy pracodawca w mieście. Jeszcze przed tygodniem zakład był na krótkiej liście kopalń przeznaczonych do likwidacji.

- To miasto by znikło, bo ten zakład tu wszystko utrzymuje cały Bytom, tak że jakby kopalnie zlikwidowano to nie ma Bytomia - mówi Tomasz Kukuła, górnik kopalni KWK Bobrek-Centrum.

To ostatnia z sześciu bytomskich kopalń. Zatrudnia kilka tysięcy osób. Miasto do tej pory nie potrafi poradzić sobie z wysokim bezrobociem. To 20-procentowe - jedno z największym w całym regionie - jest pokłosiem wcześniejszych likwidacji. Dlatego właśnie w Bytomiu odbyło się dziś spotkanie poświęcone restrukturyzacji górnictwa.

- W końcu o problemach Śląska i kierunkach rozwoju rozmawia się z przedstawicielami samorządów, bo to my najbardziej znamy problemy naszych miast i szkoda, że do tych rozmów nie doszło przed planem restrukturyzacji Kompanii - zaznacza Damian Bartyla, prezydent Bytomia.

Samorządowcy do tej pory nie mieli prawa głosu. A to właśnie na ich barkach spoczywa walka ze skutkami uciążliwej restrukturyzacji. Dla Rudy Śląskiej zamknięcie jednej kopalni to nie tylko problem na rynku pracy. Miejski budżet straciłby 15 milionów złotych.

Czytaj też: Nowe zadania dla KSSE w kontekście restrukturyzacji górnictwa

- W naszej kopalni pracują również mieszkańcy np. Świętochłowic, gdzie jest bardzo duże bezrobocie, to są firmy okołogórnicze. Wiemy, że jedno miejsce w kopalni tworzy 3,5 miejsc pracy w firmach okołogórniczych, ale to jest również handel i usługi - podkreśla Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej.

Ich likwidacja to również brak wpływów do miejskiej kasy z tytułu szkody górnicze i mniej pieniędzy z podatku od nieruchomości. Zaniepokojeni samorządowcy ze Śląska w ubiegłym tygodniu wystosowali do premier Ewy Kopacz gorący apel.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.