Branża morska potrzebuje ludzi do pracy. Sięga po młodych i cudzoziemców

– Spawacz, monter, mechanik, konstruktor obróbki metali. To są u nas zawody deficytowe – mówi Damian Orzeł z biura zarządzania projektami inwestycyjnymi w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Branża morska potrzebuje ludzi do pracy. Sięga po młodych i cudzoziemców

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

25 lip 2014 6:21


W województwie pomorskim trudno o pozyskanie wykwalifikowanego pracownika w branży stoczniowej. Rzesza osób z kadry wielkoprzemysłowej, która istniała jeszcze pod koniec lat 90. już się wykruszyła: część przeszła na emerytury, część wyjechała za granicę, gdzie może zarobić dwa albo nawet trzy razy więcej niż w Polsce (u nas spawacz może liczyć od 16 do 30 zł brutto za godzinę pracy, w zależności od kwalifikacji, długości kontraktu itp.).

A młodzi? Nie mają kompetencji. Szkoły nie kształciły przez długi czas w tych zawodach, ponieważ nie było na nie zapotrzebowania. Tymczasem teraz rynek się odradza, bo stocznie to już nie tylko budowa statków, ale też np. farm wiatrowych.

– Prężnie rozwija się u nas przemysł offshorowy. Produkcja konstrukcji dla przemysłu eksploatacji mórz stanowi 60-70 proc. wszystkich naszych działań - mówi Zdzisław Bahyrycz, pełnomocnik zarządu Stoczni Crist.

Projekty w stoczniach zatem są, ale pracowników jak na lekarstwo. Jak firmy z branży radzą sobie z tym problemem? Niektórzy inwestują w młodą kadrę. – Stocznia Crist zawiązała współpracę z jedną ze szkół technicznych w Gdyni, w której uruchomiła klasę monterów, a uczniom ufundowała miesięczne stypendia w wysokości 100 zł – mówi Damian Orzeł. – Oczywiście najlepsi i chętni mają później szansę na pracę w stoczni – dodaje.

Zachętą dla pracodawców do kształcenia młodych już w szkołach mogą być również dotacje unijne. Ministerstwo Gospodarki pozyskało 59 milionów euro na kształcenie zawodowe. Ambicją ministerstwa jest, żeby pieniądze te trafiły do branż kluczowych dla regionu, a taką dla Pomorza jest właśnie branża stoczniowa.

– Pracodawca mógłby przyjmować już na etapie szkoły średniej uczniów na praktyki, a po zakończeniu edukacji byłby zobowiązany przyjąć ich na roczny staż. Wszystkie koszty byłyby pokrywane ze środków unijnych – mówi Orzeł.

Takie staże mają nie tylko podnieść kwalifikacje młodych ludzi, ale także zwiększyć ich wiedzę na temat rynku pracy. Zanim jednak młoda kadra zdobędzie odpowiednie kwalifikacje, minie trochę czasu, a stocznie potrzebują ludzi do pracy już dziś. – Praktycznie cały czas jesteśmy gotowi przyjąć ok. 100-150 osób do pracy. Głównie spawaczy i monterów – mówi Zdzisław Bahyrycz, pełnomocnik zarządu Stoczni Crist.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA