Akcja w kopalni Mysłowice-Wesoła przedłuży się o kolejne godziny

Akcja poszukiwania górnika, zaginionego ponad tydzień temu po wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła przedłuży się o kolejne godziny.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Akcja w kopalni Mysłowice-Wesoła przedłuży się o kolejne godziny

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

15 paź 2014 9:00


Rozlewisko wody, które blokuje ratownikom drogę do kombajnisty okazało się dwukrotnie większe niż wcześniej zakładano. Trwa pompowanie wody.

"Dobra informacja jest taka, że w ostatniej dobie nie musieliśmy wycofywać zastępów z akcji i prace trwają przez cały czas. Gorsza jest taka, że udało nam się dość precyzyjnie określić pojemność rozlewiska, które przed nami się znajduje. Jest ono niestety dwa razy większe niż szacowaliśmy" - powiedział dziennikarzom kierownik Działu Energomechanicznego w kopalni Grzegorz Standziak.

Czytaj też: Rząd zadba o większe bezpieczeństwo górników

Jak podał, rozlewisko ma prawdopodobnie ponad 2 metry głębokości. Wysokość wyrobiska w tym miejscu wynosi do 3,5 m. Gdy w zostanie już tylko od pół metra do metra wody ratownicy podejmą próbę dalszej penetracji wyrobiska.

Czytaj też: Kopacz: Trzeba położyć nacisk na bezpieczeństwo górników

Według Standziaka, pompowanie wody potrwa prawdopodobnie cały dzień. W dalszym czasie trwają prace profilaktycznie, które po odnalezieniu i wywiezieniu zaginionego górnika umożliwią zamknięcie rejonu zagrożenia. Nie można wykluczyć, że po wypompowaniu wody ratownicy napotkają inne przeszkody - m.in. stojaki wzmacniające obudowę wyrobiska. Możliwe też, że samo wyrobisko po wypadku jest uszkodzone.

Dzięki przewietrzaniu wyrobiska poprawiła się widoczność do ok. 15 metrów. Stężenia gazów są na stosunkowo bezpiecznym poziomie. Jeśli to nie pogorszy się, po odpompowaniu wody ratownicy będą mogli wejść głębiej, przedłużając lutniociąg przewietrzający wyrobisko i linię chromatograficzną, dzięki której można poznać dokładny skład atmosfery. Ratownicy będą mieli do przejścia ok. 170 m.

Pytany o to, co działo się tuż przed wypadkiem Standziak potwierdził, że w kopalni tuż przed wypadkiem ratownicy prowadzili prace profilaktyczne. "Z tego co mi przekazano, prowadzono tam prace związane z późniejszym zatłaczaniem mieszaniny wodno-pyłowej do zrobów tej ściany" - powiedział inżynier. Dodał, że na wcześniejszych zmianach prowadzono wydobycie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA