Zwalniani pracownicy nie szukają nowego szefa - wolą założyć własny biznes

- Od kilku miesięcy znacząco rośnie liczba osób, które zapisują się na warsztaty, seminaria, webinaria czy konsultacje indywidualne dotyczące uruchomienia własnego biznesu. Obecnie korzysta z nich aż co drugi nasz klient outplacementowy - mówi Rafał Talarek z Lee Hecht Harrison DBM Polska.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Zwalniani pracownicy nie szukają nowego szefa - wolą założyć własny biznes

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

4 lut 2014 13:11


Zdaniem eksperta z Lee Hecht Harrison DBM Polska, uczestnicy programów outplacementowych coraz częściej deklarują chęć założenia własnej firmy. - Finalnie uruchamia ją ok. 15 proc. z tych osób - mówi Talarek. - Widzimy, że bardzo duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji w tym zakresie ma możliwość skorzystania ze wsparcia finansowego na otwarcie biznesu - zauważa.

Co zatem warto wiedzieć? Chociaż wiele osób sądzi, że obecnie jest najgorszy czas na ubieganie się o wsparcie, bo skończył się unijny okres programowania (na lata 2007-2013), a jeszcze na dobre nie wystartował kolejny (na lata 2014-2020), z którego pieniądze będą dostępne dopiero w 3-4 kwartale tego roku, nie oznacza to, że nie ma co liczyć na wsparcie.

- Mało kto wie, są jeszcze dostępne niewykorzystane fundusze z poprzedniej perspektywy finansowej. Cały czas można się o nie ubiegać, również w Warszawie. Dotacje sięgają nawet do 40 tys. zł - mówi Talarek.

Pojawiały się również informacje, że w tym roku Urzędy Pracy nie będą już wypłacały wsparcia w postaci dotacji na uruchomienie firmy, a jedynie pożyczki. - Finalnie rząd nie zdążył znowelizować ustawy o promocji zatrudnienia i w najbliższych miesiącach z dotacji można będzie korzystać. Maksymalnie będzie można otrzymać około 22 tys. zł - wyjaśnia ekspert.

Jednocześnie przedsiębiorcy mogą starać się o niskooprocentowane pożyczki, np. z programu JEREMIE (kwoty od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych). Rodzajów wsparcia jest zatem nadal sporo, ale widzimy, że znaczna część osób nie decyduje się na skorzystanie z tej pomocy. Dlaczego? Najczęściej padają trzy powody.

- Oczekiwanie na decyzje przyznającą dotację może trwać nawet do kilku miesięcy i wiąże się z obowiązkami: pisaniem biznesplanu, udziałem w obligatoryjnych szkoleniach, formalnościami. Niektóre osoby nie chcą tyle czekać, bo mają już zamówienia, kontrahentów i nie chcą ich stracić. Zwłaszcza, że zawsze istnieje ryzyko, nie tak duże, ale zawsze, że dotacja nie zostanie przyznana - wyjaśnia Talarek.

Drugi powód: otrzymując dofinansowanie na własną firmę składamy jednocześnie silnie wiążące nas deklaracje co do prowadzonego biznesu (że będziemy go prowadzić co najmniej przez rok, nie zawiesimy działalności, nie zmienimy znacząco profilu działalności, itp.).

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA