Za taką samą pracę – taka sama płaca

Idea wyrównywania wynagrodzeń w krajach członkowskich sama w sobie nie jest niczym nowym. Z jakiegoś powodu do tej pory nie doczekała się realizacji, co nie znaczy, że to niemożliwe.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Za taką samą pracę – taka sama płaca

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

10 lis 2015 13:31


Taki scenariusz przedstawiła komisarz Marianne Thyssen a jego promotorem jest sam Jean Claude Juncker. Na początku grudnia mają zostać zaprezentowane szczegółowe założenia tej i innych zmian w dyrektywie o delegowaniu. Co w praktyce oznacza ta reforma?

Kraje „piętnastki” mają od dawna realny problem z dumpingiem płacowym ze strony firemek konkurujących kosztami zatrudnienia i często działającymi na granicy prawa. Wśród nich niestety jest sporo podmiotów z Polski, naginających przepisy i psujących opinię pozostałym. I to głównie im zawdzięczamy nieprzychylne nastawienie francuskich władz i nasilające się ostatnio „kontrole nękające”.

Można jednak z nimi walczyć na gruncie już obowiązujących przepisów. Inicjatorom zmian chodzi raczej o zasygnalizowanie opinii publicznej: „dbamy o was, kochani wyborcy – koniec z dumpingiem płacowym ze strony firm z Nowej Europy. Będzie więcej pracy dla was”.

Dla przybyszów ma z kolei oznaczać „teraz będziecie w naszym kraju zarabiać tyle, co my a także płacić składki i podatki u nas a nie w kraju pochodzenia.” Wszyscy szczęśliwi? Na pewno nie, bo diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Jakie są fakty?

Już teraz przepisy gwarantują pracownikom delegowanym przynajmniej minimalne wynagrodzenia obowiązujące w kraju, do którego są wysyłani. W Belgii to 1440 euro brutto miesięcznie, we Francji – SMIC (Salaire Minimum Interprofessionnel de Croissance) = 1 457,52 euro brutto (9,61 euro/h) a w Niemczech – zależnie od umowy taryfowej i szeregu innych uwarunkowań, ale nie mniej niż 8,50 euro brutto na godzinę.

Francuscy, belgijscy i niemieccy pracodawcy nie korzystaliby z usług firm delegujących specjalistów, gdyby na swoim rynku mieli dostęp do takich fachowców, jacy od lat przyjeżdżają między innymi z Polski. Nie mają od dawna, więc sięgają po pomoc ze wschodu, oferując najczęściej najniższe dozwolone przez lokalne prawo zarobki (bo jak wszyscy, wolą płacić pracownikowi mniej niż więcej). Dzięki temu zyskują świetnych fachowców, którzy są w dodatku znacznie bardziej zmotywowani do pracy niż miejscowi.

Polskie firmy delegujące zgodnie z prawem, od dawna i tak płacą co najmniej stawki minimalne, obowiązujące w danym kraju delegowania. Robią to, żeby przyciągać jak najlepszych pracowników, bo dzięki nim więcej zarabiają. Jak widać, opłaca się więcej płacić pracownikowi. To żaden altruizm, tylko biznesowa kalkulacja. Sprawdzenie, ile „się należy” w danym fachu w kraju delegowania, wymaga jedynie włączenia komputera z dostępem do internetu a ofert pracy w Europie Zachodniej przybywa cały czas, więc konkurencja narasta i eliminuje firmy oferujące zbyt niskie stawki czy źle traktujące pracowników.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.