Włoski fryzjer walczy z mafią

Fryzjer z Neapolu, który odmówił płacenia haraczu mafii, ma teraz policyjną ochronę. Dwóch funkcjonariuszy nie opuszcza go w trakcie pracy a nawet po jej zakończeniu.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Włoski fryzjer walczy z mafią

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JP

23 paź 2015 9:00


Historię jedynego we Włoszech fryzjera z policyjną eskortą przedstawiły włoskie media.

Życie 44-letniego Salvatore Castelluccio zmieniło się przed dwoma miesiącami, gdy po 15 latach upokorzeń i regularnego płacenia po kilkaset euro haraczu sprzeciwił się mafiosom z kamorry i złożył na policji doniesienie, że pada ofiarą wymuszeń i jest zastraszany.

To bardzo trudna decyzja w takim mieście jak Neapol, gdzie opłacać się musi większość kupców, restauratorów i właścicieli lokali usługowych - zauważają media.

Mężczyzna powiedział w kilku wywiadach, że jest przekonany, iż postąpił słusznie.

- Mogliśmy stąd wyjechać, przenieść się do innej dzielnicy - zauważył. Dodał jednak:

- Mam swoją godność, z której nie zrezygnuję. Wyjazd stąd oznaczałby, że musiałbym zaczynać całą udrękę od nowa, z innymi mafiosami, którzy kazaliby mi uregulować rachunki.

Wojna

- Jesteśmy na wojnie i trzeba walczyć - powiedział właściciel salonu fryzjerskiego, który stał się nowym symbolem sprzeciwu wobec mafii i wymuszania haraczy. Wyjaśnił, że robi to także dla swojego syna, który chce iść w jego ślady i uczy się fryzjerstwa.

- Jeśli pewnego dnia będzie mógł otworzyć swój własny salon jako wolny człowiek i nie będzie ofiarą krzywd czy wymuszeń, to także dzięki mojemu zawiadomieniu złożonemu na policji - podkreślił Castelluccio.

Ujawnił, że ludzie kamorry zgłaszali się do niego po pieniądze także - jak mówili - z okazji świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy oraz w czasie wakacji. W ten sposób zbierali pieniądze dla rodzin uwięzionych mafiosów. Kilku z terroryzujących go gangsterów zostało aresztowanych po jego zeznaniach.

Zmowa milczenia

W wywiadzie radiowym fryzjer przyznał, że czuje się osamotniony, ponieważ wielu właścicieli sklepów i lokali nie akceptuje jego decyzji. Panuje wśród nich zmowa milczenia.

- Ale ja powtarzam wszystkim: warto zgłaszać wymuszenia na policji - powiedział Castelluccio.

Uznanie dla jego postawy wyraziły działające na południu Włoch stowarzyszenia ludzi biznesu i handlu, którzy sprzeciwili się płaceniu haraczu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA